Podziemna pułapka to Escape Room znajdujący się w prawdziwym schronie z czasów zimnej wojny. Docelowo będą u nas cztery pokoje, każdy w innym klimacie. Temat...
[more]
About company
Podziemna pułapka to Escape Room znajdujący się w prawdziwym schronie z czasów zimnej wojny. Docelowo będą u nas cztery pokoje, każdy w innym klimacie. Temat pierwszego z nich łączy się jednak bezpośrednio z jego lokalizacją...
Postaramy się zaskoczyć nawet największych weteranów!
To pierwszy z gdańskich roomów, który odwiedziłam z moją przyjaciółką. Zwykle odwiedzamy pokoje w ekipie 3-4 osobowej, więc była to ciekawa odmiana. Dawno się tak świetnie nie bawiłyśmy! 😃
Cały pokój utrzymany w „babcinym" klimacie, dzięki któremu człowiek mógł się znowu poczuć jak dziecko wyjeżdżające na wieś na wakacje. 👵🏻
Zagadki o różnym poziomie
trudności. Co zabawne, te które ostatecznie okazały się być banalne, zajęły nam najwięcej czasu. 😂 Pokój trafia do naszego top 3! Serdecznie polecamy wszystkim! 😊
Dużo zagadek, nie przepadam za tego typu escape roomami ale i tak fajnie było. Niestety byłem z osobą totalnie niedoświadczoną i ledwo nam się udało wyjść bo ona rozwiązała tylko jedną zagadkę xd
Są lata 80. Na półkach sklepowych – ocet. Zawsze ocet. Bo ocet był zawsze i Papier toaletowy. Mięso? Rzut był w zeszłym tygodniu, następny może za miesiąc. Cukier na kartki, masło na kartki, fajki na kartki (Popularne czy Carmeny?), a i tak nie wiadomo czy starczy. Gdzieś w tym szaroburym świecie kolejek, blatu z laminatu i wagi sklepowej rodem z poprzedniej epoki – pewien sklepikarz ukrywa coś znacznie cenniejszego niż towar spod lady. Kartka potrzebna do wydruku podziemnej gazetki. Solidarność nie śpi. A my – czwórka działaczy antykomunistycznego podziemia – właśnie weszliśmy tylnym wejściem.
Wejść tylnym wejściem do pokoju Podziemnej Pułapki to jak wejść na plan filmowy Stanisława Barei. Tego samego Barei, który w Misiu pokazał prezesa klubu sportowego nagrywającego życzenia do tajemniczej szafy. Tego samego, który w Co mi zrobisz jak mnie złapiesz udowodnił, że absurd PRL-u nie potrzebuje upiększania – wystarczy go pokazać. I właśnie to samo zrobił zespół Podziemnej Pułapki. Pokazał. Bez upiększania, bez przekolorowania. Z miłością do szczegółu i szacunkiem do historii.
Żaden rekwizyt nie jest przypadkowy gotowy. Wszystko – absolutnie wszystko – zaprojektował i wykonał własnoręcznie zespół twórców. I to czuć w każdym centymetrze. Autentyczna waga sklepowa na ladzie, szare opakowania, plakaty rodem z epoki, surowy wystrój GS-u jakby żywcem wyjęty z Alternatyw 4. Na ścianie dumnie wisi napis „Towar macany należy do macanta" – i człowiek nie wie czy śmiać się czy płakać, bo przecież tak właśnie było. Osoby które pamiętają tamte czasy będą się rozglądać z uśmiechem rozpoznania i łezką w oku. Młodsi – z niedowierzaniem, że tak naprawdę wyglądało życie codzienne w Polsce Ludowej. Młodsi też mają swoje pięć minut:) Pokój dla wielu pokoleń.
Mistrz Gry przemiły i z humorem wprowadził nas w misję z lekkością i wyczuciem – bo klimat PRL-u bez humoru to tylko szarość. Z humorem to właśnie Bareja. A tu zdecydowanie mieliśmy do czynienia z Bareją w najlepszym wydaniu.
Zagadki logiczne, pomysłowe i spójne z epoką – system opracowany przez zespół od podstaw sprawia, że każde rozwiązanie smakuje jak znalezienie towaru spod lady. Przystępne w trudności, ale wymagające uwagi i spostrzegawczości. Dla kogoś kto żył w tamtych czasach – to nie jest tylko gra. To sentymentalna podróż przez Polskę, której już nie ma. Cud, miód, malina.
Podziemna Pułapka stworzyła coś naprawdę wyjątkowego. Escape room z duszą, historią i autentycznym rzemiosłem, przy którym bledną pokoje sklecone z kupionych gotowców.
Pokój średnio trudny nam zdarzyło się obejść pewne zagadki ale mistrz gry cały czas nas kontrolował czy chcemy przeżyć pełną przygodę czy tylko przeć do przodu.
⭐⭐⭐⭐⭐ – Towaru starczyło dla wszystkich. Misję wykonano. A ocet zostawiliśmy na półce. 😄
Pokój zdecydowanie wyróżnia się swoim niepowtarzalnym klimatem, który od samego początku buduje świetną atmosferę i wciąga w rozgrywkę. Zagadki bardzo nam się podobały, były logiczne i różnorodne. Szczególnie zapadła nam w pamięć zagadka audio, która na chwilę nas zatrzymała, choć ostatecznie jej rozwiązanie okazało się banalnie proste, co tylko dodało jej uroku.
Nieco rozczarowała nas jednak końcówka. Liczyliśmy na coś bardziej spektakularnego, zwłaszcza w kontekście tytułowego licha. Mimo to pokój oceniamy bardzo pozytywnie i z pewnością warto go odwiedzić.