Naszym zadaniem było ustalenie, co stało się z członkami naszej bandy, którzy od pewnego czasu znikali bez śladu. Podejrzenia padły na szajkę Jessego, próbującą przejąć kontrolę nad dochodowymi szlakami handlowymi, dlatego musieliśmy odnaleźć nieuchwytnego przywódcę konkurencyjnej grupy i pokrzyżować jego plany.
Na wizytę w Saloonie trochę się naczekaliśmy. Nie dość, że dotarliśmy do lokalu przed naszym Mistrzem Gry, to następnie przez około 15 minut przygotowywał on pokój. Takie sytuacje zdecydowanie nie powinny mieć miejsca.
Bardzo lubimy klimat Dzikiego Zachodu i zazwyczaj świetnie bawimy się w pokojach o tematyce westernowej, nawet jeśli nie są one szczególnie wysokobudżetowe. Saloon ma odpowiednią bazę i charakter, ale niestety zabrakło mu dopracowania, które pozwoliłoby w pełni wykorzystać potencjał tego motywu.
Pierwszym problemem było zdecydowanie zbyt długie nagranie wprowadzające. Dodatkowo odtwarzano je na tyle cicho, że nie wszystkie informacje dało się dobrze usłyszeć. Pokój należy do scenariuszy starszego typu i opiera się przede wszystkim na licznych kłódkach, co samo w sobie nie jest wadą, pod warunkiem że zagadki są logiczne i odpowiednio ze sobą powiązane.
Niestety podczas gry natrafiliśmy na kilka niedociągnięć. Na jednym z elementów brakowało oznaczenia niezbędnego do rozwiązania zagadki. Pojawiło się również zadanie z rekwizytem, którego sposób działania był dla nas całkowicie nielogiczny.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie zagadki były nieudane. W pokoju znalazło się kilka naprawdę ciekawych i pomysłowych rozwiązań. W jednym przypadku zabrakło nam jednak wyraźnego efektu dźwiękowego, który wręcz prosił się o to, aby pojawić się w tym momencie.
Początek rozgrywki opierał się w dużej mierze na szukaniu i dokładnym przeglądaniu otoczenia, dlatego spostrzegawczość jest tutaj bardzo ważna. Momentami brakowało nam jednak czytelnych powiązań między odnajdywanymi elementami a kłódkami czy mechanizmami, do których należało je wykorzystać. Przez to gra nie zawsze była płynna, a niektóre rozwiązania sprawiały wrażenie przypadkowych.
Zabrakło nam również bardziej efektownego i satysfakcjonującego zakończenia, które stanowiłoby wyraźne zwieńczenie całej historii. Saloon nie jest pokojem tragicznym i zdecydowanie ma swój westernowy klimat, ale wymaga kilku niewielkich poprawek. Uzupełnienie brakujących elementów, poprawienie logiki kilku zagadek, dodanie czytelniejszej informacji zwrotnej oraz dopracowanie początku i finału sprawiłoby, że rozgrywka byłaby znacznie płynniejsza, przyjemniejsza i pozostawiałaby po sobie zdecydowanie lepsze wrażenie.
„Ziemia pamięta każdy szept… dziś pochłonie kolejne ofiary.”
Od dawna chciałem odwiedzić „Zakopanych żywcem”, bo sam pomysł na fabułę bardzo mnie intrygował. Dodatkowo jest to pokój przeznaczony dla dwóch osób, co stanowi ciekawą odmianę.
Niestety już od początku widać, że escape room ma swoje lata. Zagadki są logiczne, ale bardzo proste – w większości opierają się na kłódkach. Co więcej, jedna z nich była już otwarta, gdy weszliśmy do pokoju. Takie sytuacje mogą się zdarzyć, więc nie traktuję tego jako dużego minusa.
Większym problemem jest jednak ostatnia zagadka, która nie działa poprawnie. Zauważyłem w poprzednich opiniach, że nie tylko my mieliśmy z nią problem, dlatego szkoda, że do tej pory nie została naprawiona lub zmieniona.
Sam motyw bycia zakopanym żywcem jest ciekawy, ale zabrakło mi mocniejszego wprowadzenia fabularnego i większych emocji. Główną trudnością jest konieczność dobrej komunikacji między graczami, ponieważ jesteśmy rozdzieleni. Dodatkowo kłódki nie są oznaczone, więc po zdobyciu kodu często trzeba metodą prób i błędów sprawdzać, do której pasuje.
Pokój jest łatwy i można się przy nim dobrze bawić, jednak dziś wyraźnie odstaje od współczesnych escape roomów. Brakuje nowoczesnych rozwiązań, ciekawszych mechanizmów i większego dopracowania klimatu.
Czy warto? To każdy musi ocenić sam. Ja polecałbym właścicielowi odświeżenie tego pokoju, bo pomysł ma naprawdę duży potencjał. Po gruntownym remoncie i dodaniu nowych elementów mógłby ponownie stać się bardzo ciekawą pozycją, a obecnie niestety wypada dość słabo na tle konkurencji.
Pokój ma bardzo ciekawy zamysł i jest to zdecydowanie coś innego niż wszystkie inne escape roomy
Ogólnie bawiliśmy się bardzo fajnie i byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni
Jest to dowód na to że można budżetowo zrobić coś fajnego jak ma się dobry pomysł
Uważam że każdy powinien tu przyjść i tego doświadczyć
Pokój wspaniałe odzwierciedla lata 80 + w wystroju duże nawiązanie do serialu. Ogólnie zagadki łatwe i logiczne na jeden tylko straciliśmy 15 min, zmylił nas opis. Polecam fanom serialu ale i nie tylko, ponieważ osoby, które go nie oglądały również będą się świetnie bawić:)
Pomysł na pokój był ciekawy, ale wykonanie niestety bardzo słabe. W jednym pomieszczeniu było bardzo gorąco z powodu braku klimatyzacji. Zagadki były mało intuicyjne i momentami nie działały tak, jak powinny. Dodatkowo kilka elementów było zepsutych (m.in. kłódka), przez co rozgrywka bardziej frustrowała niż dawała satysfakcję. Szkoda, bo pokój ma potencjał, ale wymaga dopracowania.