Ho Ho Ho… a nie to nie ta przygoda. 🎅
Po wizycie w świątecznym pokoju Prawdziwy Mikołaj byliśmy bardzo zadowoleni i gdy tylko zobaczyliśmy na lock.me, informację, że w przygotowaniach jest nowy pokój, długo nie trwało zanim wpadł on na listę życzeń. Oczekiwania przed grą mieliśmy spore, ale to, co zastaliśmy na miejscu, zaskoczyło nas i to pozytywnie.
Nie chcemy za dużo zdradzać, bo mamy wrażenie, że ten pokój najlepiej działa na zasadzie: im mniej wiesz, tym lepiej… także dziś bez spoilerów. 🤫
Możemy powiedzieć tylko tyle, że klimat podróży jest tu naprawdę dobrze zbudowany. Od pierwszych minut czuć, że to nie jest zwykła sceneria, tylko przemyślana historia, w której jesteśmy częścią większego planu. Na początku potrzebowaliśmy chwili, żeby ogarnąć, gdzie dokładnie jesteśmy i co się właściwie dzieje. Rozgrywka rozwija się stopniowo, ale za to jest spójna i realistyczna. Klimat idzie w stronę prawdziwego filmu akcji. Jesteśmy ekipą bardziej strachliwą, niż odważną, a tutaj bawiliśmy się świetnie.
Scenografia zrobiła na nas ogromne wrażenie. Widać, że pokój jest nowy. Momentami naprawdę można zapomnieć, że jest się w escape roomie, bo otoczenie i dźwięki robią swoje.
Fabuła jest mocno powiązana z zagadkami i to duży plus. Wszystko wynika z prowadzonej historii, nie ma zagadek, typu wstawiliśmy, bo zagadka czekała w magazynie. Czuliśmy, że każda kolejna rzecz przybliża nas do celu i ma sens w kontekście całej sytuacji. Zagadki są różnorodne: część logicznych, część bardziej technicznych, przy niektórych trzeba było dłużej pomyśleć. Prosiliśmy również o podpowiedź, bo utknęliśmy na dłużej, ale to mogła być też kwestia naszego kombinowania z rozwiązaniem. 🤯
Graliśmy w cztery osoby i każdy z nas znalazł tutaj coś dla siebie.
Śmialiśmy się po wyjściu, że chyba za bardzo wczuliśmy się w klimat, bo momentami analizowaliśmy każdy ruch, jakby od niego zależało coś więcej niż tylko kolejna zagadka. To chyba najlepszy dowód na to, że historia wciąga.
Czuć tutaj powiew świeżości… i czegoś innego na warszawskim rynku escape roomów. Jedna osoba z naszej drużyny już przy wyjściu stwierdziła, że to jeden z lepszych pokoi, w jakich była. Na warszawskim rynku będzie to ciekawa pozycja.
Na osobny akapit zasługują Mistrzowie Gry. Po zakończonej misji znaleźli dla nas czas, żeby spokojnie z nami porozmawiać, bez pośpiechu tylko z pasją i zaangażowaniem. Takie podejście bardzo doceniamy.
Dziękujemy za fajną przygodę i miłą rozmowę.
Jeżeli szukacie pokoju z przemyślaną fabułą i z ważnym zadaniem do wykonania to bez wahania kupujcie bilety i wskakujcie do tej misji! My wyszliśmy bardzo zadowoleni i trzymamy kciuki za rozpęd tego projektu i już czekamy na kolejne przygody! 🚆
Od progu przywitała nas przesympatyczna obsługa, wystrój pokoju jest dopracowany, zdecydowanie o każdej porze roku przeniesie nas do krainy zimy. Zagadki są ciekawe, o różnym stopniu trudności, oparte na różnych mechanizmach, jednak trochę chaotyczne. Nas pokój rozczarował, po pozycji w rankingu spodziewaliśmy się dużo dłuższej rozgrywki i większej ilości zagadek, a grę zakończyliśmy w 38 minut.
Scenografia jest niezwykle dopracowana i pełna detali — czujemy się jak w prawdziwym zapleczu Świętego Mikołaja, gdzie każdy element ma swoje miejsce i sens. Klimat jest ciepły, radosny i bardzo przyjemny, niezależnie od pory roku.
Zagadki są różnorodne, logiczne i świetnie osadzone w tematyce, wymagają współpracy i spostrzegawczości, ale nie frustrują. Poziom trudności oceniam jako średni — idealny zarówno dla rodzin, jak i dorosłych grup szukających lekkiej, pozytywnej rozgrywki.
Ogromnym atutem pokoju są dwie przesympatyczne elfy Mikołaja w roli mistrzyń gry. Prowadziły grę z humorem, zaangażowaniem i dużym wyczuciem, dzięki czemu atmosfera była jeszcze bardziej świąteczna i swobodna.
Bardzo ciepły, dopracowany i pełen uroku pokój — zdecydowanie warto odwiedzić.
Wyjście do tego pokoju było świątecznym prezentem, więc tematycznie wpisywał się idealnie. Jednocześnie była to pierwsza wizyta w ER dla najmłodszego członka naszej ekipy i zależało mi na efekcie WOW. Na moje nieszczęście, ostatnio bywałam w samych wypasionych ER, więc ten mnie trochę rozczarował.
Większość zagadek udało się rozwiązać samodzielnie, niestety były też takie, które nie do końca działały, albo wymagały mega precyzji i przez to były męczące. Na koniec chcieliśmy już po prostu skończyć.
Wprowadzająca elfica była miłą osobą, ale do tej roli średnio się nadawała. W naszym odczuciu nie pomagała zbudować atmosfery.
Mimo wszystko dziękujemy, na pewno mamy fajne zdjęcie do albumu :)
Musimy niepostrzeżenie dostać się do tajnego biura Mikołaja, odnaleźć zaginione prezenty dla trójki dzieci i dostarczyć je, przywracając wiarę w Świętego.
Pokój wita nas całkiem sporą przestrzenią i od progu serwuje totalnie świąteczny klimat. Wystrój jest bardzo ładny, dopracowany i pełen dekoracji oraz detali typowo „mikołajowych” - naprawdę można uwierzyć, że tak mógłby wyglądać prawdziwy gabinet św. Mikołaja. Oświetlenie, oprawa muzyczna i humorystyczne wstawki dodatkowo budują atmosferę.
Zagadki były ciekawe i dobrze wpisane w temat, choć niektóre sprawiły nam trochę trudności. Zdarzały się momenty, kiedy brakowało płynności i trochę się przyblokowaliśmy, ale finalnie - z małą pomocą elfów - daliśmy radę. Zdecydowanie trzeba tu uważnie oglądać każdy detal i solidnie pogłówkować, bo dojście do części rozwiązań nie było łatwe. Niestety kilka zagadek wydało nam się mało intuicyjnych i momentami brakowało im logiki. Duży plus za oryginalny system podpowiedzi, który nie wybija z immersji.
Naszymi mistrzyniami gry były dwie przesympatyczne dziewczyny, które w bardzo klimatyczny sposób wprowadziły nas w misję, a po grze - niczym profesjonalne fotografki - zrobiły nawet krótką sesję zdjęciową :)
Podsumowując: pokój nie należy do najłatwiejszych, ale świetnie sprawdził się na rodzinny wypad. Na zdecydowany plus klimat, wystrój i obsługa, a jedynie logiczność kilku zagadek pozostawiła drobny niedosyt.