Bawiliśmy się przednio :) Super wystrój i klimacik, o który ekipa escape room dba przez cały czas trwania rozrywki. Na pewno wrócimy sprawdzić drugi, świąteczny pokój :)
Niektóre pociągi przyjeżdżają z opóźnieniem, inne inne zapraszają do letniej sauny, w kolejnych poczujecie syberyjski ziąb... Jedno jest pewne: z PKP nudy nie ma! Aczkolwiek czy byliście kiedyś w takim, w którym pewne zdarzenia sprowadzają Was do roli "ostatniego pasażera" i to od Waszych poczynań zależą dalsze destynacje i okoliczności tej podróży? My mieliśmy okazję się przekonać na własnej skórze, co to znaczy, bo czasem kilka godzin spóźnienia, to nie najgorsze, co może się przytrafić!
Ten escape room przede wszystkim gra iście filmową immersją. Zdjęcie opasek po rozpoczęciu rozgrywki to moment, w którym całkowicie zostawiliśmy zewnętrzny świat za sobą i poczuliśmy się tak, jakby ktoś nas potajemnie przeniósł do innego wymiaru. Scenografia i pomysłowe rozwiązania perfekcyjnie oddają zamysł fabularny i współtworzą genialny klimat.
Rozgrywka stawia przede wszystkim na doświadczenie, które znakomicie współgra z konwencją rozwiązywania zagadek. Czuliśmy się aktywnymi uczestnikami zdarzeń, od których zależą losy tego miejsca. Atmosfera wywoływała niejednokrotnie ciarki na plecach, adrenalina była podkręcona, a my musieliśmy z rozmysłem wykonać każdy kolejny krok, aby z sukcesem dojść do finału. Interaktywność wyzwań współtworzyła zabawę, nie czuliśmy się tak, jakby opowieść była jednym elementem, a zagadka innym. Wszystko do siebie pasowało i grało w jednym rytmie, a my mogliśmy dać się ponieść.
Nie sposób w tym miejscu nie docenić fantastycznej pracy MG - pokój zagadek to sprawnie funkcjonująca maszyna, a oni byli jej sercem!
Polecamy wszystkim fanom kina akcji, którzy marzyli, żeby poczuć się jak jeden z ulubionych bohaterów :)
Jeżdżąc pociągami dość często, przeżyłem już wiele przygód jako pasażer. Bójki z pijanymi ludźmi, koczownicy bez biletów blokujący przejście do tego stopnia, że nauczyłem się lewitować, kłótnie o miejsce na bagaż i filozoficzne rozważania o istocie zasad i komunalności dobra wspólnego czy nieskończona, zażarta walka o podłokietnik i tym samym dominację we wszechświecie. To wszystko okazało się jednak tylko prologiem do przygody, która czekała na nas w Ostatnim Pasażerze.
Początek jest tu nieco enigmatyczny, nie do końca wiadomo, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Z czasem zagłębiamy się w opowiadaną historię coraz głębiej, mimowolnie wchodząc w role, które pokój nam proponuje. Scenografia jest niezwykle dopasowana do fabuły, wykorzystuje maksymalnie autentyczny wystrój i wydobywa z graczy sentymentalne przywiązanie. Twórcy innych pokoi powinni brać przykład z takiego bezkompromisowego podejścia do tematu realistycznego tła rozgrywki.
Na osobny akapit zasłużył pomysł zakładniczy, którego nie opiszę tutaj z wiadomych względów. Wspomnieć mogę jedynie, że taki rodzaj interakcji z obsługą pokoju zawsze podnosi poziom immersji i ogólnego odbioru rozgrywki.
Największym mankamentem tego pokoju pozostają dla mnie zagadki, które były po prostu dobre. Wszystkie dobrze wpasowane w klimat, logiczne, działające bez zarzutów, jednak ich niska liczba i generalna prostota w sposobie działania pozostawiła pewien niedosyt w obszarze wyzwań intelektualnych, których jednak w escape roomach mniej lub bardziej poszukuję. Dla mnie trochę za dużo szukania, za mało główkowania, ale to już kwestia gustu.
Nie obraziłbym się również, gdyby umożliwiono podróżującym zmianę przedziału, wizytę w toalecie lub w wagonie restauracyjnym. Metraż jest dość ograniczony, co powoduje, że w większym składzie pasażerowie mogą poczuć się jak w zatłoczonym pociągu, co prawdopodobnie nie jest intencjonalnym zabiegiem immersjogennym. W dwie osoby na spokojnie można poradzić sobie z wyzwaniem, a przy okazji nie walczyć o dostęp do zagadek, więc jest to chyba najbardziej optymalny rozmiar drużyny.
Generalnie pokój jest innowacyjny. Dobry pomysł, dobre wykonanie. Obsługa również stanęła na wysokości zadania. Całość na wysokim poziomie. Naszym zdaniem do samego topu rankingu trochę brakuje, ale jest to z pewnością bardzo udany pokój, który pokazuje rozwój firmy i zwiastuje jeszcze lepsze dzieła w przyszłości.
Wizyta w Ostatnim Pasażerze może wzmocnić pociąg (musiałem) do escape roomów. Polecam zarówno doświadczonym podróżnikom, jak i żółtodziobom bez napakowanego wizami paszportu. PKP powinno Wam płacić za taką reklamę usług przewozów pasażerskich.
Świetny escape room!
Historia jest naprawdę wciągająca i trzyma w napięciu od początku do końca. Poziom immersji robi ogromne wrażenie – bardzo łatwo wczuć się w fabułę i na chwilę zapomnieć, że jest się tylko w escape roomie :D
Zagadki różnorodne i pomysłowe. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również baardzo miła obsługa.
Gorąco polecam!
Mialam duze oczekiwania przez to jak nowy jest ten pokoj i bylam gotowa zeby sie zawiesc, zamiast tego mam nowy ulubiony pokoj. Klimat od samego poczatku, game master Milosz jest swietny i nadaje sie do tej pracy na milion %. Przyjazna atmosfera od samego wejscia. Zagadki byly tak swietne ze zbieralam szczeke z podlogi, zabawa przez caly czas i dodatkowo ciągla immersja. Nic dodac nic ujac, po prostu swietnie sie bawilismy. Immersyjnosc tego pokoju sprawia ze jest on 10 razy lepszy niz jakikolwiek inny pokoj, 100% zaangazowania u kazdego z graczy dodatkowo mnostwo smiechu i te rozwiazania no po prostu kosmos. Nawet jakbym chciala napisac minus, przy calosci po prostu nie maja znaczenia zadne minusy. Zdecydowanie warto i polecac bede kazdemu. Pozdrawiam Milosza - jestes swietny!