To był mój pierwszy ER. Pomyślałam: „dobra, co mi tam, sprawdzę”. W sumie niejedno widziałam, słyszałam, trochę przeżyłam – damy radę! Nie powiem, trochę się do tego przygotowaliśmy – szybki research i rozmowy o tym co może nas tam spotkać. Na niewiele się to jednak zdało… Nie pomogło nawet wcześniejsze opracowanie portretu psychologicznego;) tego, który ten „pokój” wymyślił (tak, znam człowieka). Wszystko na nic. Zaskoczenie było…. obezwładniające! Kilka osób pisało już w komentarzach o adrenalinie. Ludzie, oni Wam tam zaserwują istny koktajl neuroprzekaźnikowo-hormonalny: adrenalina, dopamina, endorfiny… co tylko zechcesz, co potrzebujesz. A przy tym wszystkim kombinować trzeba dość mocno. Out of The Box, to raczej nie jest przypadkowa nazwa (chociaż nie wiem), bo rzeczywiście zdolność do tzw. „out of the box thinking” jest tu niezbędna. (Także, Kreatywni – to pokój dla Was!) A jeśli chodzi o Dawcę i nadmorskie klimaty, to przypomniała mi się taka oto scenka: kiedyś jeden ze sprzedawców orzeszków, zapewne (ufam, że tak właśnie było!) dla przyciągnięcia uwagi plażowiczów, wykrzykiwał: „pornografia, broń, narkotyki!” Brakowało tylko żeby krzyczał jeszcze: „wątroba, nerka, gałka oczna!” No cóż, o mały włos a moje także znalazłyby się w ofercie. Historia świetna, zabawa przednia. Polecam gorąco!