Podróż w czasie by poznać mistrza Da Vinci okazuje się nie być jedynym problemem jaki trzeba pokonać, aby móc stanąć z nim ramię w ramię i rozpocząć pracę w jego wyjątkowej pracowni. Należy jeszcze przejść egzamin, który mistrz dla nas przygotował.
Pierwsze co zdecydowanie dało się odczuć w pracowni to niesamowity klimat pokoju. Nie byliśmy co prawda w jego krakowskiej wersji, więc nie mamy punktu odniesienia co do zastosowanych ulepszeń. Jednak od samego wstępu byliśmy oczarowani renesansową otoczką, dopieszczonymi szczegółami wystroju, mnóstwem rzeczy, które zwracały naszą uwagę, a które niekoniecznie musiały być częścią samej rozgrywki. Jest to coś, co bardzo sobie w pokojach cenimy - właściwe wykorzystanie przestrzeni. Jeśli chodzi zaś o same zagadki, można powiedzieć że to gra nas płynnie prowadzi przez kolejne ich etapy. Mechanika zagadek idealnie wpasowuje się w tematykę pokoju i czasy w jakich jest osadzona fabuła. Spodziewaliśmy się większej ilości tradycyjnych rozwiązań, ale te również zostały zespolone z nowszymi technologiami oraz kreatywnymi pomysłami. Udało się nam przejść egzamin poniżej wyznaczonego czasu oraz bez podpowiedzi. W dwuosobowym składzie wizyta u mistrza Da Vinci była naszą pierwszą i pewnie nie ostatnią przygodą w rzeszowskich pokojach :)