rudaweoczy

    rudaweoczy

    Można powiedzieć, że moja prawdziwa przygoda z escape roomami zaczęła się właśnie w tym roku. Razem z narzeczonym złapaliśmy zajawkę na „wychodzenie” z pokoi... [więcej]

    0
    0
    Escape room - Wróżbitka
    Wróżbitka

    tam gdzie diabeł mówi dzień dobry.

    25.05.2026 | data wizyty: 23.05.2026

    Po Occie i Hadesie przyszedł czas na magię. W sumie do Wróżbitki trafiliśmy całkiem spontanicznie. Od początku planowaliśmy zrobić wszystkie pokoje w Podziemnej Pułapce, ale nie wiedzieliśmy jeszcze w jakiej kolejności i w jakim tempie będziemy je odwiedzać. Pewnego sobotniego wieczoru uznaliśmy jednak, że czas dodać trochę magii do naszego życia i wybraliśmy się do Wróżbitki. I szczerze? Kompletnie tego nie żałujemy.

    Na uwadze trzeba mieć też to, że nigdy nie czytam opinii o pokojach przed wizytą. Nie chcę wyrabiać sobie zdania na podstawie opinii innych osób ani sugerować się cudzym odbiorem. Dlatego idąc do Wróżbitki, kompletnie nie wiedziałam, czego dokładnie się spodziewać — i myślę, że dzięki temu jeszcze łatwiej było mi wejść w klimat tego pokoju.

    Wystrój pokoju oceniam dobrze, chociaż niektórym elementom przydałoby się już lekkie odświeżenie. Nie są to jakieś ogromne rzeczy wymagające wielkiego remontu — raczej drobne poprawki, które niewielkim kosztem mogłyby jeszcze bardziej cieszyć oko i podbić odbiór całego pokoju.

    W pokoju wyraźnie starano się utrzymać klimat magii i wróżbiarstwa. Widać to zarówno po wystroju, jak i po samych zagadkach, które również zostały stworzone w tym klimacie, co zdecydowanie zasługuje na plus. Niestety miałam wrażenie, że czegoś tutaj zabrakło. Takiej osoby, która spojrzałaby na ten pokój z boku i dopracowała go w najmniejszych detalach. Przez to momentami czuć było niewykorzystany potencjał i finalnie trochę obniża to mój odbiór całego pokoju.

    Jednak warto pamiętać, że ten pokój kosztuje mniej niż 200 zł i to zdecydowanie działa na jego korzyść. Uważam też, że sama historia jest naprawdę ciekawa i ma potencjał, ale ponownie zabrakło mi takiej przysłowiowej „kropki nad i”, mocniejszego domknięcia całej opowieści.

    Mimo tego odkrywanie kolejnych zagadek dawało satysfakcję i sprawiało frajdę. Sam sposób udzielania podpowiedzi jest świetny i idealnie dopasowany do klimatu pokoju, co bardzo mi się spodobało. Zabrakło mi jednak jakiegoś wyraźniejszego sygnału informującego o tym, że podpowiedź właśnie się pojawiła — mógłby to być np. dźwięk, zmiana światła albo jakiś inny efekt. Rozwiązań na to jest naprawdę sporo, a taki drobiazg jeszcze bardziej poprawiłby komfort gry.

    Brakuje również informacji, aby przed rozpoczęciem gry zgłaszać np. anemię lub problemy z tarczycą, ponieważ przy jednej z zagadek jest to jednak dość istotne. Myślę, że warto byłoby wspomnieć o tym wcześniej — nawet krótką informacją przed wejściem do pokoju — żeby uniknąć niepotrzebnego dyskomfortu podczas rozgrywki.

    Mimo kilku rzeczy, które według mnie można jeszcze poprawić, Wróżbitka nadal pozostaje pokojem, który wspominam pozytywnie. Widać, że został stworzony z pomysłem i klimatem, a przy odrobinie dopracowania naprawdę może wskoczyć poziom wyżej. To nadal bardzo przyjemna przygoda i dobry wybór dla osób, które chcą na chwilę wejść do świata magii, tajemnic i wróżb.
    Uciekliśmy z pokoju w: 69 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 8/10

    Obsługa: 10/10

    Klimat: 8/10

    Poziom trudności: Średni

    Escape room - Operacja Ocet (PRL)
    Operacja Ocet (PRL)

    Dzień dobry, poproszę ocet.

    25.05.2026 | data wizyty: 19.05.2026

    Po Hadesie nie miałam wobec tego pokoju dużych oczekiwań, ale mimo wszystko zostałam pozytywnie zaskoczona. Pokój osadzony jest w klimacie PRL-u – dla jednych może być to temat prosty i znajomy, dla innych trochę trudniejszy. Mimo tego twórcom naprawdę udało się oddać ten klimat i zdecydowanie zasługuje to na duży plus.

    W tym pokoju naprawdę można poczuć klimat PRL-u. Ogromnym plusem jest muzyka lecąca w tle, która świetnie buduje atmosferę i jeszcze bardziej pozwala wczuć się w klimat gry. Fakt faktem, trochę zabrakło możliwości jej ściszenia – dla niektórych momentami może być po prostu za głośna – ale to właściwie jedyny minus wśród naprawdę dużej liczby plusów. Są pokoje, które tylko udają klimat. Tutaj momentami naprawdę można zapomnieć, że jest się w escape roomie.

    Zagadki, podobnie jak cały pokój, są mocno osadzone w klimacie PRL-u i to zdecydowanie działa na jego korzyść. Można naprawdę na chwilę cofnąć się do czasów, gdy na półkach królował ocet, a papier toaletowy był dobrem luksusowym. Bardzo spodobało mi się to, że zagadki były logiczne, ale jednocześnie wymagały myślenia i współpracy. Nie było tutaj bezmyślnego „klikaj wszystkiego po kolei”, tylko faktyczne kombinowanie. Widać, że Podziemna Pułapka po prostu lubi tworzyć takie zagadki i robi to naprawdę dobrze.

    Można mieć naprawdę dużą satysfakcję z rozwiązywania zagadek, szczególnie kiedy uda się samemu dojść do niektórych rozwiązań. System podpowiedzi również jest na plus – kontakt z mistrzem gry był dobry i bezproblemowy, co zdecydowanie poprawia komfort rozgrywki. Podpowiedzi pomagały, ale nie odbierały przyjemności z dalszego myślenia i odkrywania pokoju.

    Oczywiście, gdybym bardzo chciała doszukiwać się niedociągnięć, pewnie znalazłabym kilka rzeczy do poprawy. Trzeba jednak mieć na uwadze, że pokój kosztuje mniej niż 200 zł, a przy tym oferuje naprawdę bardzo dobrą zabawę i świetny klimat. Dużym plusem jest też to, że obsługa słucha uwag oraz pomysłów graczy dotyczących tego, co można jeszcze ulepszyć. Widać, że chcą rozwijać ten pokój i mam nadzieję, że część tych sugestii faktycznie zostanie wprowadzona w przyszłości.

    Satysfakcja z rozwiązywania zagadek i opuszczenia pokoju przed czasem – gwarantowana. I właśnie to jest chyba największy plus tego pokoju: daje frajdę z gry, a nie tylko „odhaczenie” kolejnego escape roomu na liście.

    Pokój zdecydowanie wart polecenia i według mnie naprawdę warto go odwiedzić. Dobra zabawa – gwarantowana. Pokój robiliśmy w dwie osoby (większość escape roomów gramy właśnie w duecie) i oboje przez cały czas mieliśmy co robić, co również jest dużym plusem. Nie było sytuacji, że jedna osoba rozwiązuje wszystko, a druga tylko stoi i patrzy. Dzięki temu rozgrywka była dynamiczna i satysfakcjonująca dla nas obojga.
    Uciekliśmy z pokoju w: 69 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 8/10

    Obsługa: 9/10

    Klimat: 9/10

    Poziom trudności: Średni

    Escape room - Wyrok Arktyki
    Wyrok Arktyki

    Dobra strona tarapatów.

    13.05.2026 | data wizyty: 28.04.2026

    Do „Wyroku Arktyki” szłam bez żadnych oczekiwań. Specjalnie nie czytałam wcześniej opinii o tym pokoju, żeby nie nastawiać się ani pozytywnie, ani negatywnie. Chciałam wejść do środka z czystą głową i po prostu sprawdzić, czym ten scenariusz może mnie zaskoczyć.

    Już teraz mogę napisać, że „Wyrok Arktyki” to według mnie zdecydowanie najlepszy pokój w tym escape roomie. Byliśmy we wszystkich pokojach w Tarapatach, a opinię piszę dopiero po odwiedzeniu każdego z nich, więc mam już pełniejszy punkt odniesienia. Na tle pozostałych scenariuszy Arktyka wypada najrówniej i zostawiła po sobie najlepsze wrażenie.

    Po pierwsze, wprowadzenie było naprawdę w klimacie. I co ważne: NIE BYŁO TABLETU! Już sam ten fakt sprawił, że od początku łatwiej było wejść w historię. Podpowiedzi również zostały rozwiązane w bardzo fajny, klimatyczny sposób, dzięki czemu nie wybijały z gry, tylko naturalnie pasowały do scenariusza.

    Zagadki były wymagające, ale jednocześnie bardzo ciekawe i dobrze pomyślane. Nie miałam poczucia, że są trudne na siłę. Raczej wymagały skupienia, współpracy i logicznego myślenia, co bardzo lubię w escape roomach. Sam pokój naprawdę dobrze oddawał klimat Arktyki i miałam wrażenie, że tutaj twórcy wyciągnęli wnioski z problemów, które pojawiały się w innych pokojach tego ER.

    Obsługa była w porządku i tutaj nie mam większych zastrzeżeń. Wszystko przebiegło sprawnie, a przy tym pokoju najważniejsze było dla mnie to, że sposób prowadzenia gry nie psuł klimatu. Nie będę się więc na siłę czepiać, bo w porównaniu z innymi pokojami w tym ER było naprawdę dobrze.

    W pokoju jest naprawdę dobre tempo gry. Kiedy już się zacznie, trudno się zatrzymać, i to jest ogromny plus. Całość prowadzi graczy dalej w bardzo naturalny sposób, bez niepotrzebnych przestojów czy momentów, które wybijają z rytmu.

    Pokój jest też dopracowany na tyle, że nie czułam tych niedociągnięć, które w pewnym momencie potrafią zniechęcić do dalszej gry. Tutaj wszystko było dużo bardziej spójne, przemyślane i przyjemne w odbiorze.

    Zdecydowanie nie nazwałabym go pokojem dla zupełnie początkujących. Wymaga skupienia, logicznego myślenia i dobrej współpracy. Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z escape roomami, mogą potrzebować więcej czasu i kilku podpowiedzi, ale dla graczy, którzy lubią wyzwania, będzie to bardzo satysfakcjonujący scenariusz.

    Największy minus tego pokoju? Że nie mogę go zapomnieć i pójść do niego jeszcze raz z takim samym zaskoczeniem jak za pierwszym razem.

    Podsumowując, „Wyrok Arktyki” to dla mnie najmocniejszy punkt Tarapatów i pokój, który naprawdę dobrze pokazuje, że ten escape room potrafi stworzyć coś dopracowanego, klimatycznego i angażującego. Ma świetne tempo, ciekawe zagadki, dobre prowadzenie i rozwiązania, które wspierają historię zamiast z niej wybijać. Po odwiedzeniu wszystkich pokoi w tym ER mogę śmiało napisać, że to właśnie Arktyka zostawiła po sobie najlepsze wrażenie. Jeśli ktoś lubi bardziej wymagające scenariusze i chce poczuć, że pokój naprawdę wciąga od początku do końca, zdecydowanie warto wybrać właśnie ten.
    Uciekliśmy z pokoju w: 70 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 9/10

    Obsługa: 6/10

    Klimat: 10/10

    Poziom trudności: Trudny

    Escape room - Klinika Śmierci
    Klinika Śmierci

    Klinika ale czy na pewno śmierci?

    13.05.2026 | data wizyty: 12.05.2026

    Przyszedł czas na ostatni pokój w Tarapatach. Szłam do niego trochę tak, jak wcześniej do „Wyroku Arktyki”, czyli bez większych oczekiwań. Po dwóch poprzednich scenariuszach miałam bardzo mieszane uczucia, więc postanowiłam nie nastawiać się ani dobrze, ani źle. Chciałam po prostu zobaczyć, czym Tarapaty zakończą naszą serię wizyt.
    Na plus: tym razem obsługa była lepsza. Nadal jednak zabrakło mi krótkiego pokazania, jak działają niektóre elementy w pokoju, tak jak często robi się to w innych escape roomach. Osoby, które regularnie chodzą do ER, pewnie będą wiedziały, o co mi chodzi. Czasem takie krótkie techniczne wprowadzenie naprawdę pomaga później uniknąć niepotrzebnego zastanawiania się, czy coś robimy źle, czy po prostu dany element działa w konkretny sposób.
    Na minus: naszym Mistrzem Gry ponownie był nasz ulubiony… TABLET. Widać, że właściciele tego ER mocno lubią nowoczesne rozwiązania, bo podpowiedzi znowu pojawiały się na tablecie. Niestety w tym pokoju odebrałam to jako duży minus. Tutaj aż prosiło się o kontakt z żywym Mistrzem Gry, który mógłby lepiej zbudować napięcie, wprowadzić w historię i nadać całości więcej klimatu.
    Klimat pokoju całkiem dobrze oddaje założenia scenariusza i to zdecydowanie zaliczam na duży plus. Widać, że pomysł na atmosferę był tutaj bardziej spójny, a sam wystrój pomagał wejść w historię.
    Zagadki były różne. Część z nich była logiczna i przyjemna do rozwiązania, ale pojawiły się też takie, które wydały mi się trochę przekombinowane. Myślę, że nie każdemu taki typ łamigłówek podejdzie do gustu, bo momentami zamiast płynności pojawiało się lekkie zastanowienie, czy faktycznie idziemy właściwym tropem.
    To też jeden z tych pokoi, w których naprawdę żałowałam, że na starcie nie dostaje się nawet małej latarki. Wiem, że czasem półmrok jest elementem klimatu, ale tutaj momentami bardziej przeszkadzał niż budował napięcie. Myślę, że znajdą się osoby, które dobrze zrozumieją, o co mi chodzi.
    Na tle pozostałych pokoi w Tarapatach ten scenariusz wypada według mnie lepiej niż „Kolejna stacja: morderstwo” oraz „Pandora”, ale nadal słabiej niż „Wyrok Arktyki”. Finał był poprawny, jednak bez większego efektu „wow”, którego przy takim klimacie trochę się spodziewałam.
    Co ciekawe, ten pokój jest przewidziany na 60 minut, a „Pandora” na 70 minut. Dla mnie powinno być dokładnie odwrotnie. Tutaj miałam poczucie, że scenariusz potrzebuje więcej czasu i przestrzeni na spokojne przejście, zwłaszcza przez niektóre mniej oczywiste zagadki. „Pandora” z kolei wydawała mi się prostsza i krótsza w odbiorze, więc te proporcje czasowe trochę mnie zdziwiły.
    Uciekliśmy z pokoju w: 55 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 8/10

    Obsługa: 6/10

    Klimat: 8/10

    Poziom trudności: Średni

    Escape room - PANDORA: Kosmiczna Awaria
    PANDORA: Kosmiczna Awaria

    Kosmiczna poprawa po poprzedniej stacji

    13.05.2026 | data wizyty: 9.05.2026

    Po „Kolejnej stacji: morderstwo” zdecydowaliśmy się pójść do kolejnego pokoju w Tarapatach. Było już dobrze, było też słabiej, więc chcieliśmy sprawdzić, w którym kierunku idzie ten escape room i jak wypadają jego kolejne scenariusze.
    Przy okazji uznaliśmy, że skoro zaczęliśmy już odwiedzać pokoje w tym miejscu, to zrobimy wszystkie dostępne scenariusze i dopiero wtedy wyrobimy sobie pełniejszą opinię o całym ER.
    Tak jak w poprzednim pokoju, naszym „Mistrzem Gry” ponownie był tablet. Tym razem jednak przeszkadzało mi to znacznie mniej, bo przy klimacie tego scenariusza takie rozwiązanie da się jeszcze zaakceptować. Nie buduje ono może szczególnej atmosfery, ale też nie wybijało mnie z niej tak mocno jak wcześniej.
    Klimat pokoju starał się utrzymać nas w poczuciu, że faktycznie znajdujemy się na statku kosmicznym, co uznaję za duży plus. Widać było pomysł na scenografię i próbę zbudowania odpowiedniego nastroju, a sam motyw pasował do sposobu prowadzenia gry przez tablet.
    Zagadki ogólnie były ciekawe, ale dość łatwe. Nie jest to dla mnie duży minus, bo czasem prostszy pokój też potrafi dać dużo frajdy, jeśli wszystko dobrze działa i płynnie prowadzi przez historię. Niestety tutaj muszę zwrócić uwagę na to, że niektóre elementy nie działały tak, jak powinny. W takich momentach zamiast satysfakcji pojawia się irytacja, bo trudno stwierdzić, czy problem leży po naszej stronie, czy po stronie mechanizmu.
    Ten pokój zdecydowanie zmazał złe wrażenie po poprzednim scenariuszu, ale mam jedno duże zastrzeżenie: 70 minut na jego przejście to moim zdaniem zdecydowanie za dużo. Przy poziomie trudności i liczbie zagadek czas gry wydaje się trochę zawyżony, przez co pokój nie daje takiego poczucia tempa, jakie mógłby mieć.
    Dodatkowo samo wprowadzenie wprowadza pewien chaos, jeśli chodzi o czas przeznaczony na grę. Miałam też wrażenie, że obsługa nie do końca wie, ile faktycznie powinno trwać przejście tego pokoju. To drobiazg organizacyjny, ale jednak wpływa na odbiór całości, bo już na starcie pojawia się niepotrzebne zamieszanie.
    Podsumowując, ten pokój wypadł zdecydowanie lepiej niż „Kolejna stacja: morderstwo” i zostawił po sobie przyjemniejsze wrażenie. Ma ciekawy klimat, prostsze, ale całkiem przyjemne zagadki i pomysł, który pasuje do formy prowadzenia przez tablet. Niestety problemy techniczne i zamieszanie związane z czasem gry trochę psują odbiór całości. To nie jest pokój, który zapamiętam na długo, ale był wystarczająco przyjemny, żeby nie żałować wizyty.
    Uciekliśmy z pokoju w: 51 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 8/10

    Obsługa: 5/10

    Klimat: 7/10

    Poziom trudności: Łatwy

    Escape room - Następna stacja: Morderstwo
    Następna stacja: Morderstwo

    Stacja z dobrym pomysłem, ale słabszym prowadzeniem

    13.05.2026 | data wizyty: 2.05.2026

    Po „Wyroku Arktyki” zdecydowaliśmy się na kolejny pokój w tym escape roomie. Po Arktyce spodziewaliśmy się trochę więcej, niż ostatecznie dostaliśmy, ale sam pomysł na ten scenariusz od początku wydawał się bardzo ciekawy. W końcu kto nie kojarzy klimatu „Morderstwa w Orient Expressie”?
    No dobra, zejdźmy jednak na ziemię. Albo raczej na peron, skoro jesteśmy na stacji.
    Na początek wprowadzenie. Niestety nie urzekło mnie szczególnie, a mam wrażenie, że można było zrobić je lepiej bez ponoszenia dużych kosztów. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że te pokoje nie należą do drogich, bo kosztują mniej niż 200 zł, więc nie oczekuję tutaj filmowej produkcji. Mimo wszystko przy takim temacie już sam start mógłby mocniej wciągnąć w klimat i lepiej zbudować pierwsze emocje przed wejściem do pokoju.
    Zagadki są raczej na średnim poziomie trudności. Niektóre były ciekawe i dobrze wpisywały się w klimat pokoju, inne wypadały trochę słabiej. Największy problem miałam jednak z jedną zagadką, która moim zdaniem nie była dobrze przystosowana do niższych osób. Gracze poniżej 180 cm mogą mieć z nią trudność, a dla mnie, przy 160 cm „w kapeluszu”, była to już wyraźna przeszkoda, która bardziej frustrowała niż bawiła.
    Wystrój pokoju wyraźnie próbował oddać klimat wagonu w stylu Orient Expressu, ale niestety czegoś mi w nim brakowało. I to dość mocno. Widać było jednak starania, więc uznaję to za plus, choć sam potencjał tematu moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany. Przy takim motywie liczyłam na bardziej dopracowaną scenografię, która mocniej przeniesie nas w klimat eleganckiej, kolejowej tajemnicy.
    Niestety największym minusem była dla mnie obsługa. Inne escape roomy przyzwyczaiły mnie do zupełnie innego poziomu kontaktu z graczem, dlatego tutaj trudno mi napisać coś pozytywnego. Trzeba też mieć na uwadze, że w praktyce w tym pokoju nie ma klasycznego Mistrza Gry. Podpowiedzi wyświetlają się na tablecie, co może jest rozwiązaniem funkcjonalnym, ale kompletnie nie buduje klimatu. Przy pokoju opartym na tak wyrazistym motywie brakowało mi osoby, która poprowadziłaby nas przez historię i dodała całości trochę emocji.
    Uciekliśmy z pokoju w: 58 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 7/10

    Obsługa: 4/10

    Klimat: 6/10

    Poziom trudności: Średni

    Escape room - Hades
    Hades

    Świetna koncepcja, ale niewykorzystany potencjał”

    28.04.2026 | data wizyty: 24.04.2026

    Od początku wiedzieliśmy, na co się piszemy. 160 zł za pokój dla dwóch osób – no nie oszukujmy się, ciężko tu mieć wygórowane oczekiwania. I szczerze mówiąc, ja ich nie miałam.

    Na duży plus na pewno obsługa. Pan, który nas wprowadzał i prowadził po grze – mega sympatyczny, pomocny, widać że to nie jest „odbębnienie zmiany”, tylko ktoś, kto naprawdę lubi to, co robi i ma o tym pojęcie. Co ważne – w trakcie gry nie ma klasycznego systemu podpowiedzi, ale wszystko jest tak dobrze wytłumaczone na początku, że tak naprawdę nie ma potrzeby o nic dopytywać.

    Sam pokój… był dla nas czymś nowym. To był pierwszy raz, kiedy trafiliśmy na pokój w 100% nieliniowy. Zero prowadzenia za rękę, zero jednej ścieżki. Możesz robić co chcesz, kiedy chcesz i w sumie to Ty decydujesz, jak ta gra się układa. Do tego brak typowej fabuły „od A do Z”, którą trzeba rozwiązać – wszystko jest bardziej otwarte i daje dużą swobodę działania.

    I to jest coś, co naprawdę nam się spodobało. Serio, szkoda, że takich pokoi jest tak mało, bo to zupełnie inne doświadczenie niż standardowe escape roomy.

    Natomiast… no właśnie.

    Temat pokoju jest bardzo umowny. Po wprowadzeniu motywu Hadesu człowiek spodziewa się czegoś więcej, a finalnie ten klimat gdzieś się rozmywa. Widać potencjał, ale trochę niewykorzystany.

    Mam też takie wrażenie, że ten pokój ma już swoje lata. Gdyby ktoś mi powiedział, że ma 10 lat, to bym bez zastanowienia uwierzyła… i jeszcze zapytała „tylko tyle?”. I to nie jest złośliwość, tylko bardziej sygnał, że aż się prosi o odświeżenie. Nawet kosztem lekkiego podniesienia ceny – serio, myślę, że by się obroniło.

    Ale mimo tego wszystkiego… dostaliśmy dokładnie to, po co przyszliśmy. Trochę innego doświadczenia, trochę kombinowania po swojemu, bez schematów. I za to duży plus.

    I chyba najbardziej żałuję jednego – że takich pokoi jest tak mało.
    Uciekliśmy z pokoju w: 60 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 5/10

    Obsługa: 10/10

    Klimat: 4/10

    Poziom trudności: Średni

    Escape room - Boczna Aleja 6
    Boczna Aleja 6

    Nowe TOP1? Wszystko na to wskazuje

    27.04.2026 | data wizyty: 21.04.2026

    Do Bocznej Alei 6 poszliśmy dzień po premierze, mając jeszcze świeżo w głowie Tron Wśród Kłamstw i kilka dni po wizycie w Powstaniu Warszawskim. Szczerze? Myślałam, że ciężko będzie im przebić swój pierwszy trójmiejski pokój.
    Ale to, co tutaj zrobili… przerosło wszelkie oczekiwania.
    Od samego początku — już na etapie wprowadzenia — wszystko było dopracowane. Pokój, zagadki, klimat… wszystko na tip-top. Każde kolejne pomieszczenie tylko podbijało efekt i naprawdę robiło wrażenie.
    Widać ogrom pracy i dbałość o każdy szczegół. Nic nie było przypadkowe, wszystko miało sens i było dopracowane praktycznie do perfekcji.
    Myślę, że to może być nowe TOP 1 w Trójmieście… a może i coś więcej.
    Polecam z całego serca.
    Must have dla każdego fana escape roomów 👌
    Uciekliśmy z pokoju w: 72 minuty
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 10/10

    Obsługa: 10/10

    Klimat: 10/10

    Poziom trudności: Trudny

    Escape room - Powstanie Warszawskie
    Powstanie Warszawskie

    Tego klimatu się nie zapomina

    27.04.2026 | data wizyty: 17.04.2026

    Czego oczekiwałam od tego pokoju? Trochę powrotu do tamtych lat — klimatu wojny, lat 40., zagadek, które mogłyby istnieć w tamtym czasie.

    I dokładnie to dostałam.

    Pokój mocno osadzony w klimacie lat 40. i II wojny światowej. Zagadki bardzo spójne z tematyką — takie, które spokojnie mogłyby istnieć w 1944 roku. Dużo elementów manualnych, trochę myślenia i kilka momentów, które nie są oczywiste od razu.

    To zdecydowanie pokój dla osób, które lubią takie klimaty — interesują się historią albo po prostu chcą poczuć coś innego i złapać lekki zastrzyk adrenaliny.

    Tutaj wszystko jest na plus — wprowadzenie, zakończenie, fabuła, dopracowanie szczegółów. Widać, że ktoś naprawdę przemyślał każdy element.

    Czy coś mi się nie podobało?
    To, że nie mogę go zapomnieć i pójść jeszcze raz
    Uciekliśmy z pokoju w: 65 minut
    Grupa 3 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 10/10

    Obsługa: 10/10

    Klimat: 10/10

    Poziom trudności: Trudny

    Escape room - Tron Wśród Kłamstw
    Tron Wśród Kłamstw

    KAŻDY MUSI TAM PÓIJŚĆ!

    27.04.2026 | data wizyty: 11.04.2026

    Idąc do tego pokoju, miałam bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. W końcu TOP 1 w Trójmieście zobowiązuje.

    Od samego początku widać, że to miejsce zostało stworzone przez ludzi, którzy naprawdę kochają to, co robią — i robią to bardzo dobrze.

    Wprowadzenie do gry idealne. Pierwsze pomieszczenie? Totalny zachwyt. Wszystko, ale dosłownie wszystko mi się podobało.

    Ogromny plus za podpowiedzi — pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby były tak dobrze wkomponowane w klimat pokoju. Nic nie wybijało z gry, wszystko było spójne.

    Zagadki świetne, ale jedna szczególnie mnie zachwyciła — ta związana z historią. Była zrobiona tak dobrze, że dalej jestem w szoku.

    Liniowość pokoju dopracowana praktycznie do perfekcji. Wszystko ma swoje miejsce i sens.

    Naprawdę świetne doświadczenie 👌
    Uciekliśmy z pokoju w: 70 minut
    Grupa 2 graczy, w tym:
    Ostatnio odwiedzone pokoje:

    Ocena ogólna: 10/10

    Obsługa: 10/10

    Klimat: 10/10

    Poziom trudności: Trudny

    Strona 1

    Pokaż następne

    Hej, nasza strona wykorzystuje pliki cookies aby jej wszystkie funkcje mogły poprawnie działać.

    Poza tymi niezbędnymi, wykorzystujemy też pliki cookies podmitów trzecich abyśmy mogli korzystać z zewnętrznych narzędzi analitycznych, społecznościowych czy marketingowych. To oznacza że dane zbierane za ich pomocą są przetwarzane też przez dostawców tych narzędzi.

    Czy wyrażasz zgodę na używanie plików cookies innych niż niezbędne do działania strony, zgodnie z naszą polityką prywatności?

    Ustawienia plików cookie

    Tutaj możesz zmienić szczegółowe ustawienia dotyczące plików cookies stosowanych na naszej stronie. Jeżeli wyrażasz zgodę na pliki cookies określonego typu, oznacza to, że zgadzasz się, aby dane przez nie zebrane były wykorzystywane przez administratora tej strony, a także dostawcę konkretnego narzędzia, z którego korzystamy - zgodnie z opisem w naszej polityce prywatności.

    Ten rodzaj plików jest niezbędny do poprawnego funkcjonowania naszej strony. Wykorzystywane są między innymi przy takich funkcjach jak zapamiętywanie przez przeglądarkę wybranego przez użytkownika kraju, produktów w koszyku czy motywu kolorystycznego strony.

    Te pliki pozwalają nam zrozumieć, jak użytkownicy poruszają się po naszej stronie. Jednym z takich narzędzi jest Google Analytics, który pozwala nam zbierać anonimowe informacje o liczbie wejść, korzystaniu z konkretnych funkcji czy rodzaju urządzeń użytkowników. Dzięki nim jesteśmy w stanie dostosować stronę do potrzeb i możliwości różnorodnych użytkowników.

    Narzędzia Google, TikTok, Facebook i Seznam.cz zbierające informacje o użytkownikach, które możemy wykorzystywać do celów marketingowych.