Po wyjściu lekki niedosyt, ale wyszliśmy zadowoleni. Mistrz gry był kompletnie obojętny na rozgrywkę i klimat, który dodatkowo popsuły niedziałające latarki. Musieliśmy prosić o wymianę obu co dosyć mocno zabiło atmosferę. Niektóre kłódki się zacinały i jak nasz gust było ich trochę za dużo, ale zagadki ogółem były logiczne i ciekawe. Cała historia fajna i spójna, podobały nam się też dekoracyjne smaczki. Naczelnik chyba nie za często sprząta bo na podłodze był armagedon, chyba, że włosy i różowy złamany paznokieć były elementem wystroju. Rozgrywka zaczyna się w kompletnej ciemności, kiedy jesteśmy przykuci kajdankami, co fajnie podnosi napięcie, ale niektórych ograniczona mobilność bez możliwości widzenia może przestraszyć