0
dr4kun

dr4kun

https://zest.riddlehell.net http://erchamp.com Nie byłem i nie jestem powiązany z żadną firmą prowadzącą ER - nie jestem i nigdy nie byłem pracownikiem ż... [mer]

0
0
Escape room - Drzewo Życia
Drzewo Życia

#205

2026-08-03 | datum för besöket: 2026-08-02

Förtroendefull recension

Drzewo Życia to pokój, którego największy problem to ten z jego własną tożsamością. Ma niewykorzystany potencjał i spodziewałem się czegoś innego po ograniu Aliena Kormedy w zeszłym roku, jednak tym razem korporacyjny portal powinien posiedzieć dłużej w piecu.

Na wstępie zwyczajowo zwrócę uwagę na mój poziom doświadczenia i oczekiwań jako gracza. Moja opinia wynika z moich oczekiwań, nie jest prawdą objawioną i nie odzwierciedla tego, jak w tym pokoju bawić będzie się ktoś o istotnie innym profilu.

Najbardziej pozytywny jest sam początek doświadczenia. MoonMoo Corp oferuje graczom zimną wodę z lodówki, którą można wziąć ze sobą do pokoju, co było bardzo miłe i zaskakująco rzadko spotykane w escape roomach, zwłaszcza w coraz bardziej upalne lato. We 'wstępnym wprowadzeniu' zabrakło wyjaśnienia, o co chodzi z portalami w siedzibie korporacji, ale to są detale do doszlifowania i nie rzutują na ogólne odczucia (chociaż znajomi, którzy nie przeczytali zawczasu opisu pokoju w serwisie byli nieco zdziwieni).
Wprowadzenie właściwe to jeden z dziwniejszych, a przy tym bardziej odjechanych pomysłów, jakie widziałem na wstęp. Może to kwestia upału, może zmęczenia trasą, a może po prostu naszego niewysublimowanego humoru, ale ten start przypadł nam mocno do gustu.
Niestety na tym się skończyło.

Drzewo Życia bardzo dba o swój las i ściółkę, w związku z czym pod koniec wstępu dostaliśmy jednorazowe kapcie hotelowe (ładny branding, ale niemiłosiernie niewygodne, jak to hotelowe jednorazówki). Potraktowaliśmy to jako żart, zwłaszcza w obliczu lekkiego, humorystycznego wprowadzenia. Kapcie nie weszły mi na buty, więc się niespecjalnie nimi przejąłem. Dopiero po grze dowiedzieliśmy się od mistrzyni gry, że to było jak najbardziej na poważnie i tak w sumie powinniśmy byli zostać upomnieni już na początku. Była to najbardziej zaskakująca część wizyty, z czymś takim się jeszcze nie spotkałem - i nie miało to żadnego znaczenia w rozgrywce czy przy detalach wystroju - z tego, co zrozumiałem, chodziło o dbanie o podłogę i ułatwienie jej sprzątania.
Może byłoby to zrozumiałe, gdyby aura na dworze doprowadziła do niemożliwego do uniknięcia błota czy innego problematycznego brudu, ale tym razem było sucho i czysto, przynajmniej jak na buty. Zresztą w tej sytuacji znacznie lepiej sprawdziłyby się jednorazowe foliowe ochraniacze na buty, takie jak w szpitalu, które faktycznie można wygodnie włożyć na buty; dodatkowe punkty, jeśli jednak byłyby jakoś wykorzystane w pokoju do zagadki (np. ze względu na swój kolor).
Sam nie do końca dowierzam, że w opinii na temat escape roomu poświęciłem tyle miejsca tematowi jednorazowych papci hotelowych, ale gram takimi kartami, jakie mi rozdano podczas wizyty.

Po bardzo lekkim i humorystycznym wstępie, już w pokoju, trafiłem najpierw na element, który był przynajmniej równie humorystyczny. Był to jedyny prop z przymrużeniem oka, pokój bardzo szybko przeszedł w bardziej poważny, przygodowy ton. Szkoda, bo gdyby cały był zrobiony na śmieszno, to przynajmniej byłby spójny, wystrój i wykończenie by nie przeszkadzały (a może nawet by pasowały) i miałbym zupełnie inny odbiór całej rozgrywki.

Bez tego wyszedł nierówny mix.

W pokoju jest bardzo jasno, kolorowo i krzykliwie, co samo w sobie nie jest żadnym problemem ani zarzutem. Pasowałoby to do pokoju z przymrużeniem oka albo skierowanym do młodszych odbiorców. Do poważnej przygody już nieco mniej, zwłaszcza że niektóre propy są zrobione na pół gwizdka (lub mają lekko wpływające na grę problemy techniczne), a inne niekoniecznie pasują do szerszego wystroju. Doceniam ogrom pracy włożony w to, żeby wyżłobić i dopasować elementy wystroju pod wizję, która ewidentnie gdzieś tam była, ale niespecjalnie broni się to w jakości czy dbałości o detale takie, jak widoczny gorący klej czy miejscami już odłamane fragmenty scenografii (raptem kilka miesięcy od premiery).
Avatar? Avatara mamy w domu.

Wystrój i ogólny klimat pokoju sugerowałby, że może byłby to świetny pokój dla dzieci albo dla rodzin z dziećmi, ale nie jestem przekonany, czy najmłodsi by sobie w nim poradzili. Może targetem jest grupka na wieczorze panieńskim, może w stanie zmienionej świadomości, może początkujący, którzy nie mają za bardzo porównania z innymi escape roomami (nawet Alienem Kormedą, który w porównaniu wypada lepiej, i zawsze szkoda widzieć krok wstecz).

Ciekawych zagadek jest jak na lekarstwo, ale nie jest to pokój na pierwszy raz i nawet niekoniecznie dla zupełnych nowicjuszy, bo ogólnie jest co robić i pokój nie do końca prowadzi przez kolejne kroki. O ile zagadki i inne aktywności są raczej łatwe, to łącznie jest ich trochę i łatwo się zaciąć na kilku z nich z tego czy innego powodu (od mistrzyni gry dowiedzieliśmy się, że przynajmniej 20 ekip już się zacięło na jednej nieintuicyjnej rzeczy, która i nam zajęła dłuższą chwilę - oczywiście może to oznaczać, że wszyscy mieliśmy zaćmienie w dokładnie tym samym punkcie, choć może dałoby się tę rzecz poprawić, kto wie). Z drugiej strony, jeśli jesteście w stanie podążać za instrukcjami i mniej więcej już orientujecie się w tym, jak działają escape roomy, to Drzewo Życia nie powinno sprawić większych trudności, najwyżej z jakąś podpowiedzią.

Nasza mistrzyni gry była bardzo w porządku i starała się jak mogła, została z nami też porozmawiać i podkreślała, że przyjmuje i przekaże nasze informacje zwrotne odnośnie pokoju, choć była ewidentnie zaskoczona, bo podobno do tej pory każdemu się podobało, a przynajmniej nikt nie zgłaszał żadnych problemów, zarzutów, żali, czy innych wątpliwości z odbiorem. Także tu spory plus.
Minus za to, że na wstępie byliśmy pytani, czy w innym ogrywanym pokoju tego dnia nam wszystko zadziałało, bo chodzą słuchy, że tam miewają problemy techniczne, podczas gdy Drzewo Życia podobno zostało wypuszczone niedokończone, z miejscem na jeszcze kilka planowanych propów i rekwizytów, które za jakiś czas będą dodane. Oczywiście jest szansa, że w rozmowie z mistrzynią gry coś zostało przeinaczone lub źle zrozumiane, ale jeśli w opiniach za kilka miesięcy pojawiać się zaczną wzmianki o jakimś jednym konkretnym efekcie wow, to wiedz, że coś się dzieje.


Z informacji praktycznych, które mogą się przydać kolejnym graczom rozważającym wypad:
* Pokój nie jest straszny, nie ma czego się bać nawet jeśli nie tolerujecie ani odrobiny straszaków.
* Ja zmieściłem się we wszystkich przejściach, a nie należę do najdrobniejszych osób.
* Szpilki i inne obcasy już lepiej wymienić na jednorazowe hotelowe kapcie.

Czy warto się wybrać?
Nie w tej cenie, nie na tym poziomie doszlifowania pokoju, nie przy tych zagadkach. Był pomysł i jestem przekonany, że była wizja, która w głowach twórców brzmiała, wyglądała i broniła się znacznie lepiej niż efekt końcowy, który dotarł do graczy, przynajmniej na tym etapie. Byłby to naprawdę niezły pokój osiem, siedem lat temu.
Przyjezdnym, których nie odstrasza cena, sugeruję wybrać Drzewo Życia na rozgrzewkę i nie mieć zbyt wysokich oczekiwań, podejść na luzie w kategorii ciekawego przeżycia - wtedy można się tam pobawić.
Vi flydde rummet i: 55 minuter
Grupp av 4 spelare, inklusive:

Sammanfattande betyg: 4/10

Kundtjänst: 7/10

Interiör: 4/10

Svårighetsgrad: Enkelt

Svar från företaget MoonMoo corp.

Odnosząc się zarówno do wystawionej opinii, jak i rozmowy z mistrzynią gry, należy wyjaśnić, że jednorazowe kapcie, które każdy gracz otrzymuje jako nową parę na własność, zakłada się po zdjęciu obuwia, a nie na buty. Autor opinii sam przyznaje, że próbował założyć je na obuwie, a następnie uznał je za niewygodne. Trudno traktować taki zarzut jako rzetelną ocenę udostępnionego wyposażenia, skoro zostało ono użyte niezgodnie z przeznaczeniem.

Kapcie nie zastępują również sprzątania. Pokój jest regularnie sprzątany, a ich zadaniem jest ograniczenie wnoszenia błota, kamieni i innych zabrudzeń na kilkucentymetrową sztuczną trawę. Jest to szczególnie istotne, ponieważ w pokoju często bawią się dzieci, które siadają, klęczą i poruszają się bezpośrednio po podłożu.

Niezrozumiałe jest także stwierdzenie, że podobne pokoje powstawały siedem czy osiem lat temu. „Drzewo Życia” wykorzystuje około 30 mikrokontrolerów, kilkanaście głośników, elementy animatroniki oraz setki metrów programowalnego oświetlenia. Można nie polubić klimatu, stylistyki lub rodzaju zagadek, jednak przedstawianie pokoju jako technologicznie przestarzałego jest nieadekwatne do jego faktycznego wyposażenia.

Najbardziej bulwersujący jest jednak fragment sugerujący, że pokój może podobać się osobom „w stanie zmienionej świadomości” albo początkującym, którzy „nie mają za bardzo porównania z innymi escape roomami”. Takie sformułowanie nie uderza wyłącznie w naszą firmę. Obraża również wielu naszych zadowolonych klientów, w tym bardzo doświadczonych użytkowników Lockme mających na koncie liczne wizyty w escape roomach, którzy ocenili „Drzewo Życia” bardzo wysoko, również na 10/10.

Sugerowanie, że pozytywne opinie tych osób wynikają z braku doświadczenia, braku porównania albo odurzenia, jest deprecjonowaniem zarówno ich ocen, jak i ich kompetencji jako graczy. Autor ma pełne prawo nie polubić pokoju, ale nie ma podstaw, aby obrażać osoby, które odebrały go pozytywnie, tylko dlatego, że ich zdanie różni się od jego własnego.

Od początku wizyty, począwszy od sytuacji z kapciami, autor sprawiał wrażenie osoby z góry negatywnie nastawionej do całego doświadczenia. Jest to tym bardziej niepokojące, że według publicznie dostępnych informacji jest on związany z organizacją ER Champ, wydarzenia organizowanego przez Lockme, i figuruje na jego stronie jako jeden z organizatorów. W takiej sytuacji oczekiwalibyśmy pełnej transparentności co do tego powiązania, ponieważ może ono rodzić uzasadnione pytania o bezstronność oceny.

Nie kwestionujemy prawa do opublikowania negatywnej opinii. Mamy jednak pełne prawo zakwestionować jej rzetelność, proporcjonalność, sposób przedstawienia faktów oraz używanie sformułowań obrażających innych klientów.

Ocena 4/10 przy średniej pokoju wynoszącej około 9,7/10 sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest sposób jej uzasadnienia: oparcie części zarzutów na nieprawidłowym użyciu kapci, publikowanie niezweryfikowanych informacji, szyderczy ton oraz deprecjonowanie doświadczonych graczy, którzy ocenili pokój pozytywnie.
Escape room - Serce Atlantydy
Serce Atlantydy

#204

2026-08-03 | datum för besöket: 2026-08-02

Förtroendefull recension

Serce Atlantydy jako escape room to doświadczenie okropnie nierówne. Z jednej strony nie mogę powiedzieć, żeby niczym się nie wyróżniał (i pozytywnie, i negatywnie); z drugiej zdecydowanie nie spełnił moich oczekiwań. A tak na dobrą sprawę to nawet "nie było źle, ale spodziewałem się lepszej zabawy" idealnie oddaje moje odczucia.

Standardowo sam zwrócę uwagę na mój poziom doświadczenia i oczekiwań jako gracza, plus podkreślę, że do escape roomów chodzę przede wszystkim dla rozgrywki i zagadek, a scenografia jest dla mnie na drugim miejscu.

I zacznę od scenografii, która jest naprawdę dobrze dopieszczona. Zastosowano sporo ciekawych rozwiązań technicznych, udało się pozyskać i bardzo dobrze wpleść prawdziwe elementy i rekwizyty w klimacie (o czym zostaliśmy poinformowani szczegółowo też po wyjściu, ale o tym jeszcze później). Klimat pokoju rozumiany jako wystrój, nastrój, mniejsze i większe obiekty mniej czy bardziej interaktywne, detale i smaczki (zarówno te techniczne, jak i te wplecione gdzieś po drodze, jak pojawiająca się w pewnym miejscu charakterystyczna muzyka przywodząca na myśl ciasto i roboty) - wszystko to dopracowane. Widać i należy docenić i czas, i koszt, i doświadczenie twórców w tym aspekcie, ze świetnym wykorzystaniem ogromnej przestrzeni na czele. Immersja przez wielkie I panuje w Sercu Atlantydy; dystans pomiędzy historią i wystrojem jest naprawdę niewielki mimo kilku elementów, które nieco wytrącają z pełnego zanurzenia się w przedstawionym świecie.

Jednak mimo wszystko ani nie oglądamy filmu, ani nie jesteśmy na planie zdjęciowym, ani nie zwiedzamy interaktywnego zabytku w muzeum. I tu docieram do mojego zasadniczego problemu, jakim jest przerost formy nad treścią.
Idąc do escape roomu spodziewam się właśnie tego - ruszenia mózgownicą, ciekawych zagadek, interesującej rozgrywki; wszystkich tych elementów, które sprawiają, że jestem aktywnym graczem, a nie biernym widzem. W Sercu Atlantydy owszem, jest sporo do roboty, ale zagadki są dwie, może trzy. Cała reszta to mniej czy bardziej interesujące instrukcje, które należy wypełnić albo po prostu coś odczytać i wprowadzić w odpowiednim miejscu (wyraźnie zaznaczonym). Często mówi się, że pokój powinien naturalnie i instynktownie prowadzić przez rozgrywkę bez konieczności zgadywania czy domyślania się, za co gracze powinni się zabrać w danym momencie, i faktycznie jest to ważny aspekt każdego dobrego pokoju. Atlantyda prowadzi za rękę, pokazuje palcem i szepcze do ucha, gdzie i co należy zrobić. Wyszedł z tego pokój dla początkujących (choć może niekoniecznie na pierwszy raz), nastawiony na zrobienie efektu wow bez stojącej za nim treści, dostosowany raczej pod oczekiwania masowego rynku niż weteranów.
To trochę jak z owocami, które pięknie wyglądają, ale po drugim kęsie dociera do nas, że są jeszcze mocno niedojrzałe albo po prostu niesmaczne. A przy tym i tak okropnie drogie...

A szkoda, bo Serce Atlantydy ma naprawdę spory potencjał. Niestety za doświadczeniem w scenografii nie widać ani trochę doświadczenia w wymyślaniu zagadek czy zapewnieniu graczom niezapomnianej rozgrywki. Wszystkie robiące wrażenie elementy wystroju czy techniczne rozwiązania też już gdzieś widziałem i choć nadal doceniam efekt końcowy od tej strony, to jednak nic mnie nie zaskoczyło (patrz początek tej opinii).

Obsługa też ostatecznie wychodzi nierówno. Sama mistrzyni gry była bardzo sympatyczna i kontaktowa, i gdybym miał bazować wyłącznie na naszym ograniczonym kontakcie, to wyszłaby dziesiątka.
Problem w odbiorze dotyczy kilku różnych rzeczy, które nie zależą od samego mistrza / mistrzyni gry danego dnia, ale kwestii bardziej systemowych. Pewien element interaktywny był jedną z tych niewielu rzeczy, która wytrącała z oczarowania wystrojem i klimatem pokoju, i warto byłoby mieć przygotowane inne opcje, z których można wybrać podejście zależnie od grupy graczy. Wylistowanie z pamięci mniej i bardziej ujmujących ciekawostek o pokoju chyba miało robić dodatkowe wrażenie już po wyjściu, ale nie z każdym zadziała tak, jak zamierzono przy przygotowywaniu tej listy. Kilkukrotne proszenie o pozostawienie opinii zawsze pozostawia u mnie lekki niesmak (no ale - prosiliście o opinię, oto jestem), niezależnie od lokalnych zwyczajów i konkurencji o pozytywne opinie między załogą.


Z informacji praktycznych, które mogą się przydać kolejnym graczom rozważającym wypad:
* Pokój nie jest straszny, nie ma czego się bać nawet jeśli nie tolerujecie ani odrobiny straszaków.
* Wymaganie sprawności fizycznej warto wziąć trochę poważniej niż zwykle. Nie dzieje się nic ekstremalnego, ale faktycznie ruchu jest więcej niż w przeciętnym escape roomie. W razie tymczasowych problemów z którąś kończyną albo innej niedyspozycji warto przełożyć grę na inny termin.
* Ja zmieściłem się we wszystkich wąskich przejściach, a nie należę do najdrobniejszych osób.
* W związku z powyższymi punktami, zdecydowanie sugeruję wygodny ubiór. Szpilki, ledwo trzymające się stopy klapki, sukienki, jasne i łatwo brudzące się ubrania mogą poczekać na inną okazję.
* Przed rozpoczęciem gry warto zarówno się dodatkowo nawodnić, jak i skorzystać z toalety.

Czy warto się wybrać?
Jeśli nie odstrasza Was cena, a przy tym albo niespecjalnie zależy Wam na zagadkach w escape roomie, albo potraficie świetnie bawić się w pokoju, który jest po prostu naprawdę ładnie zrobiony, ale oferuje dość sztampową rozgrywkę: tak, i to zdecydowanie. Nie wybierajcie Serca Atlantydy jako pokój na pierwszy raz, bo mimo wszystko możecie nie wyrobić się w przewidzianym czasie, a naprawdę szkoda byłoby nie zobaczyć wszystkiego, co ten pokój ma do zaoferowania.
Jeśli macie wrażenie, że wszystkie techniczne triki już widzieliście, wszystko 'gdzieś było', a w escape roomach oczekujecie przede wszystkim dobrej gry i jakiegoś zaskoczenia ciekawymi zagadkami, to raczej można poczekać do Serca Atlantydy 2.0 z innymi zagadkami (nb: nie wiem, czy nadchodzi - ot, luźna sugestia przy okazji, bo jest na to przestrzeń i opcja 'hard mode' z sensownymi zagadkami byłaby tam świetna).
Vi flydde rummet i: 70 minuter
Grupp av 4 spelare, inklusive:

Sammanfattande betyg: 6/10

Kundtjänst: 7/10

Interiör: 6/10

Svårighetsgrad: Mycket lätt

Svar från företaget Exit Mind

Dziękujemy za opinię. Zwraca jednak uwagę fakt, że jest ona skrajnie krytyczna i wyraźnie odbiega od zdecydowanej większości recenzji naszych gości. Trudno również nie odnieść wrażenia, że miejscami ma bardzo emocjonalny charakter.
Jednocześnie uważamy, że jeśli autor jest w jakikolwiek sposób związany z Lockme lub innymi podmiotami działającymi w branży escape roomów, taka informacja powinna być jasno ujawniona. W tym przypadku Pan Paweł sam bezpośrednio komunikuje swoje powiązania zarówno z Lockme, jak i z ER Champ. Brak wyraźnego wskazania tych relacji przy publikacji opinii może budzić uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności i niezależności.
Escape room - Sectum Sempra
Sectum Sempra

Tak to jest, jak do prawdziwej roboty bierze się studentów...

2025-07-13 | datum för besöket: 2025-07-11

Tematyka fantastyczna to jeden z moich ulubionych motywów w pokojach, choć konkretnie ze światem HP jest już u mnie neutralnie - dobrze znam to uniwersum, ale nie jestem fanem. Nie przeszkadza, ale nie jest plusem; odnajduję się w większości elementów świata przedstawionego, choć nie pamiętam wszystkich szczegółów.

Jako pokój dla fanów HP, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę w świecie escape roomów, Sectum Sempra spełnia swoje zadanie. 3-4 początkujących graczy znajdzie tu i zaskakujące mechanizmy, i ciekawie utrzymany wystrój, i co nieco do roboty. Jest wprowadzenie w konwencji, jest początek z hukiem, jest kilka smaczków i ukłonów w kierunku czytelników.
Z drugiej strony, żadna wiedza z książek czy filmów nie jest potrzebna i po wprowadzeniu można traktować ten pokój jak klasyczny przygodowy pokój fantastyczny, więc do samej gry ani znajomość materiału źródłowego, ani sympatia do niego nie są wymagane.

Sytuacja nieco komplikuje się przy bardziej wnikliwym spojrzeniu.
Pokój jest łatwy. Również w odniesieniu do innych pokoi dostępnych obecnie w samym Trójmieście, jest to raczej pokój dla początkujących. Zagadek nie ma zbyt wiele i nie jest to zarzut - nie stanowiłoby to zupełnie żadnego problemu, gdyby trzy z nich nie były wariancją na dokładnie ten sam temat, jedynie z różnym dodatkowym elementem irytującym graczy. Po zwróceniu uwagi na pewien detal i zapytaniu, czemu jest zrobiony niedokładnie - podobno takie było zamierzenie, żeby nieco utrudnić. Sztuczne pompowanie poziomu trudności przez przygotowanie elementów bardziej upierdliwych i mylących, niż muszą być, to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.

Wystrój i klimat jeszcze się bronią, choć na samym rynku okołopotterowych pokoi w kraju mnogość opcji jest spora i Sectum Sempra wypada przy nich raczej poniżej średniej.
Fabuła miała być, ale w pewnym momencie razem z wystrojem poszła na piwo kremowe do Hogsmeade i tyle ich widzieli.

Pani prowadząca (pozdrawiamy Natalię) odnajduje się w przyjętej konwencji, robi dobrą robotę i czuwa nad grupą. Może warto byłoby ją nieco dostosować - konwencję, nie prowadzącą - i grupom mniej potterowym ograniczyć pewne elementy do minimum, co pozwoliłoby im bardziej rozegrać pokój fantastyczny zamiast nacisku na fabułę, która później i tak schodzi na daleki plan.
Vi flydde rummet i: 44 minuter
Grupp av 2 spelare, inklusive:

Sammanfattande betyg: 5/10

Kundtjänst: 10/10

Interiör: 4/10

Svårighetsgrad: Enkelt

Escape room - WEDNESDAY - Akademia Dziwolągów
WEDNESDAY - Akademia Dziwolągów

Średnia ta Środa

2025-07-13 | datum för besöket: 2025-07-12

Zawsze zanim wystawię opinię z oceną poniżej siódemki, mocno się zastanawiam. Czy jestem w stanie dodać coś, czego zabrakło w innych opiniach? Czy mi wśród istniejących wcześniej opinii zabrakło jakichś kluczowych informacji?
W tym wypadku tak jest. Nie zależy mi na wystawianiu 'niskiej' oceny tylko po to, żeby obniżyć miejsce w rankingu, czy zniechęcić innych graczy, a zdaję sobie sprawę, że opinia pod moim nickiem jakiś tam wpływ może mieć.

Zwykle w takiej sytuacji mam problem z wyborem oceny liczbowej i tu muszę polegać na wskazówkach samego Serwisu. Zgodnie z wytycznymi, wahałbym się tu między 3 i 4 - na korzyść oceny ogólnej przeważyła przesympatyczna mistrzyni gry (pozdrawiam i trzymam kciuki; na miejscu nie miałem okazji spotkać się czy omówić pokoju z właścicielką).

Zacznę od pozytywów, bo tych kilka jest.
Wednesday to niezły pokój dla początkujących, którzy kilka lat temu byli w przypadkowych pokojach dla początkujących (spoza topki) i teraz chętnie by sobie odświeżyli, o co w tych escape roomach chodzi. Podobnie ktoś, kto był w kilku podstawowych pokojach i dobrze się bawił, a teraz chce zabrać znajomych czy rodzinę, dla której to byłby jeden z pierwszych pokoi. Dla tego targetu sprawdzi się dobrze.
Bardzo dobrze trafi w gust fanów serialu, którzy do tego należą do grupy graczy opisanej w poprzednim akapicie. Ekipy w miarę świeże w hobby, które nie mają zbyt dużego porównania i oczekiwań, a którym spodoba się kilka imponujących propów znanych z serialu - ci gracze zabawią się wyśmienicie.
Może to być też niezły pokój na rozgrzewkę dla ekip przyjezdnych, które jednego dnia lubią zacząć od czegoś prostego, by później pójść na 'danie główne'. Odrobinę przeszkadza w tym lokalizacja (20 minut spacerem na południe od centrum Gdańska), chociaż dojazd samochodem jest w porządku.

No właśnie - zacząć od 'czegoś prostego'. Wednesday oznaczony jest jako pokój dla średniozaawansowanych, ale moim zdaniem jest to chybione. Pomijając własne doświadczenie czy ogólnokrajowe trendy, w samym Trójmieście znajdą się pokoje faktycznie przeznaczone dla średniozaawansowanych ekip, które są bardziej złożone i wymagające. To oznaczenie w przypadku Wednesday wydaje się być chwytem marketingowym wprowadzającym w błąd: jako doświadczony przyjezdny gracz o ograniczonym czasie w mieście, nie wybrałbym pokoju dla początkujących, kiedy do ogrania mam jeszcze kilka bardziej złożonych. Mimo drobnych problemów technicznych wymagających ingerencji ze strony przeuprzejmej MG wyszliśmy w czasie poniżej 30 minut - weźcie poprawkę na nasze doświadczenie, ale daje to ogólny obraz o liczbie zagadek i ich poziomie trudności.

Klimat i wystrój są bardzo nierówne. Z jednej strony mamy kilka imponujących propów, a pokój jaki taki bardzo próbuje przypominać nam o serialu. Z drugiej strony - poza głównymi propami jest dość pusto, przestrzeń jest niewykorzystana i wypełniona elementami, które można było albo zrobić lepiej, albo może całkiem pominąć.
Tu wchodzi problem z etapu projektowania pokoju. Tajemnicą i spoilerem nie będzie powiedzenie o tym, że - jak w większości pokoi - i tu są techniczne zamki, delikatne detale i inne elementy, których gracz ma nie dotykać. Są nieźle oznaczone. I jest ich bardzo dużo. Pokój nie zaprasza do eksploracji i zabawy, bo gdzie się nie obrócić jest oznaczenie 'tego nie dotykaj'.
Przez kontrast można łatwo zobaczyć, które elementy będą wykorzystywane w zagadkach (praktycznie wszystko inne jest oznaczone), co tylko dodatkowo obniża poziom złożoności pokoju.
A jednocześnie... nie wszystkie elementy techniczne są w ten sposób oznaczone. Jak już oznaczeń i tak jest dużo, to warto nimi przykryć wszystkie detale techniczne.

Wednesday na początku próbuje mieć fabułę i składa narracyjne obietnice, z których szybko się wycofuje. Odległość między tym, o czym opowiadane jest we wprowadzeniu a tym, co pokój pokazuje i przez co prowadzi, jest większa, niż trasa kolei transsyberyjskiej. I podobnie jak w transsibie: nie wszystko da się zrozumieć, a i zdarzy się wagon, który ma zaklejone czarną folią okna, żeby mógł udawać kuszetkę.
Jak na pokój w kategorii 'fabularny'... jest kiepsko. To bardziej miszmasz scen, obiektów i detali z serialu, które przestają się ze sobą kleić po zrobieniu kilku kroków.

Pięć, może sześć lat temu - i za połowę ceny - byłby to pokój całkiem w porządku. Dziś nadal jest grywalny, ale warto odpowiednio dostroić swoje oczekiwania.
Vi flydde rummet i: 28 minuter
Grupp av 2 spelare, inklusive:

Sammanfattande betyg: 4/10

Kundtjänst: 10/10

Interiör: 3/10

Svårighetsgrad: Mycket lätt

Escape room - Urok
Urok

#132

2020-09-06 | datum för besöket: 2020-09-05

"Urok" to nie jest zły pokój. W celu wystawienia ocen cząstkowych i całkowitej musiałem podeprzeć się artykułem "Jak wystawić rzetelną opinię". Zwracam też już na wstępie uwagę na profil piszącego - doświadczony gracz, który przyjechał do Poznania specjalnie na kilka ER, wiążąc wysokie nadzieje z ówczesnym top #1 w mieście.

Niestety, Urok zamiast oczarować - rozczarował.

Ważna informacja dla graczy, którzy byli wcześniej w "Jak uratować smoka" w poprzedniej lokalizacji firmy: "Urok" powinien nazywać się "Jak uratować smoka 2.0", a opis pokoju na lockme powinien zwrócić uwagę na to, że mamy do czynienia z "kontynuacją". Sam zaliczam się do tego grona, a "Smok" - odwiedzony w sierpniu 2017 - bardzo mi się podobał. Istnieje jednak szereg powodów, dla których zwyczajowo nie chodzimy drugi raz do tego samego ER - to jednorazowa rozgrywka, zagadki mogą zaskoczyć jedynie za pierwszym razem, wystrój może oczarować tylko raz. Tymczasem "Urok" to rozwinięta wersja "Jak uratować smoka", lecz rozwinięta za mało, by była to pełnoprawna druga część: z niektórymi zagadkami przeniesionymi jeden-do-jednego, pewnymi powtarzającymi się rozwiązaniami i trikami, sporą częścią wystroju zwyczajnie wykorzystaną drugi raz (co ma nieco uzasadnienia w fabule, ale... niedosyt pozostaje). Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby było to jasne przed dokonaniem rezerwacji. Opis pokoju na stronie DreamScape również nie sugeruje, że możemy mieć do czynienia z przeróbką, czy z rebootem "Smoka", lecz nawet gdyby tak to ująć - "Smok" podobał mi się znacznie bardziej.

Oprócz wtórnego wykorzystania zagadek i elementów znanych z "Jak uratować smoka", "Urok" mocno cierpi przez brak jasnej grupy docelowej. Pokój jako całość, od wprowadzenia, przez ogólny klimat i większość zagadek, nadaje się najbardziej dla starszych dzieci, nie dla średnio zaawansowanych grup z dużym doświadczeniem. Jednocześnie jednak kilka zagadek podnosi poziom trudności, do którego młodsi gracze mogliby nie doskoczyć, a w którym odnaleźć mógłby się jeden opiekun z kilkoma innymi pokojami na koncie. "Urok" zyskałby sporo na rozwiązaniu ze "Smoka" - dwóch wersjach trudności (i infantylności), zależnie od grającej grupy; alternatywnie, uproszczenie niektórych zagadek i skierowanie go dla początkujących / młodszych graczy byłoby również korzystne.

Wstęp fabularny, jeszcze przed wejściem do pokoju, jest powtórzeniem wspominanego już opisu ze strony firmy, z dodatkowymi detalami odnośnie zasad BHP - całość jest tak długa, że wprowadzająca nas pani na chwilę zapomniała skryptu. Gwoli ścisłości: nie jest to zarzut względem pani wprowadzającej, ja bym tego tekstu zapomniał jeszcze trzy razy po drodze. Ambiwalentne odczucia pozostawiło trzymanie się roli podczas udzielania podpowiedzi - z jednej strony spójna rola to spory plus, z drugiej jednak tym dotkliwiej odczuliśmy brak wersji pokoju dla dorosłych graczy.

Wystrój pokoju - pomijając powyższe zarzuty - jest w porządku, z kilkoma ciekawymi elementami, które na pewno zachwycą młodszych. Nic szczególnie nie zgrzytało, nic też nie porwało; tu jednak znów zwrócę uwagę na doświadczenie ERowe piszącego - zdaję sobie sprawę, że ciężko mnie już zaskoczyć i podchodzę do wystroju bardziej wybrednie, niż kilka lat temu. Gdyby nie wcześniejsze odwiedziny "Smoka", byłoby ok. Najbardziej dopracowany i najciekawszy wizualnie jest wstęp, tuż po wejściu do pokoju - jest on też jedną z rzeczy 'dodanych'.

Z zagadkami jest różnie. Są zagadki ciekawe, kiedy trzeba ruszyć głową - są zagadki na spostrzegawczość, do których najlepiej oddelegować młodszych graczy - są zagadki na przeszukanie, choć niestety z powszechnie znanymi 'sztuczkami', które już kilka lat temu zasłużenie odeszły z większości ERów - są zagadki zgadywanki, które przechodzą w pamięciówki (i dobre, i kiepskie). Żadna nie zostanie z nami na dłużej - sporo z nich już gdzieś widzieliśmy (to już 'problem' z nami i liczbą odwiedzonych pokoi), część w "Smoku" (i... to już nie z nami). Jednemu z grających elementów przydałaby się wymiana na nowy, niezużyty 'model'. Przy jednym z kroków rozgrywki połowa z nas miała ochotę przerwać grę, choć młodsi (nawet najmłodsi) mogliby się wtedy bawić lepiej.

"Urok" to nie jest zły pokój. Najlepiej bawić się w nim będzie grupa mieszana wiekowo - dorosły z choć niewielkim doświadczeniem i kilkoma szarymi komórkami, który zabierze ze sobą młodsze i starsze dzieci, które rozumieją ogólne idee i odnajdą się w ER. Jest w pełni grywalny i na pewno ciekawy dla grup z kilkoma-kilkunastoma pokojami na koncie, w których nikt nie był wcześniej w "Smoku". Niektóre zagadki mogą być za trudne dla nowicjuszy, inne zbyt frustrujące dla weteranów, średni poziom trudności wynika z uśrednienia nierównych etapów rozgrywki - i szkoda, że brakuje dookreślonej tożsamości tego pokoju.

Sammanfattande betyg: 6/10

Kundtjänst: 8/10

Interiör: 7/10

Svårighetsgrad: Medium

Escape room - Symulacja
Symulacja

#110

2018-10-24 | datum för besöket: 2018-10-20

Pierwsza opinia w nowym systemie ocen lockme; wystawianie 6 zdarzało mi się do tej pory rzadko - o tempora, o mores.

Pokój rzeczywiście jest w porządku. Bawiliśmy się dobrze, choć to raczej kwestia naszego nastawienia, niż samego pokoju; ja się dobrze bawiłem i w rozpadającym się pokoju, w którym strach było czegokolwiek dotknąć - bynajmniej nie był to horror - więc ważny jest kontekst.
Symulacja na pewno nie jest &złym& pokojem, a i byłem w znacznie słabszych, jednak wyraźnie odstaje od innych wrocławskich pokoi otwartych w tym roku. Po nowym pokoju oczekiwaliśmy zdecydowanie więcej.

Najsilniejszą stroną Symulacji są zagadki, nieźle się bawiliśmy i niektóre mnie nieco zaskoczyły; niestety, nie obyło się też bez sztucznego utrudniania jednego kroku na siłę.
Najsłabsze - niepotrzebnie wydłużone wprowadzenie i niemal tak samo długa narracja przy wyjściu. Zawsze doceniam fabułę pokoju i zwyczajowo nie przeszkadza mi ogrom tekstu czy fabularnych smaczków do ogarnięcia, jednak tutaj narracja była zupełnie zbędnie rozwleczona, a szkoda, bo sam ogólny zamysł na pokój jest bardzo w porządku.

Sammanfattande betyg: 6/10

Kundtjänst: 9/10

Interiör: 5/10

Svårighetsgrad: Medium

Svar från företaget Escape Room Symulacja

Dziękujemy za cenny feedback!
Escape room - Cube
Cube

Conundrum cubed

2018-03-08 | datum för besöket: 2018-02-17

Nie jest to najgorszy pokój, jaki odwiedziłem; ma też swój swoisty urok, chwilami nawet ma lepsze momenty. Jak na swój wiek - jest grywalny, zagadkami można się pobawić, choć nic nie zapada w pamięć.

Spodziewaliśmy się nieco większych nawiązań do filmu, z którym pokój związany jest tytułem. Nic z tego: owszem, sześciany w środku są - i nawet nie rzecz w tym, że prawie cały pokój wykonany z kartonu - ale nie ma to za bardzo związku, no, z niczym. Kategorią "Abstrakcyjny" nie można tłumaczyć braku fabuły, czy wystroju i klimatu złożonych ze zlepku kartonowych pudeł.

Cube odwiedzić można na rozgrzanie szarych komórek. Na rozpoczęcie przygody z ER są lepsze opcje w mieście - są też i gorsze.
Nawet początkujący powinni wybrać się w dwie osoby, po prostu ze względu na metraż i liniowość pokoju.

Sammanfattande betyg: 5/10

Kundtjänst: 8/10

Interiör: 4/10

Svårighetsgrad: Enkelt

Escape room - Pokój Tommy'ego
Pokój Tommy'ego

Dziecinada ;-)

2017-06-14 | datum för besöket: 2017-05-20

Förtroendefull recension

Niewielki pokoik z niewielką ilością zagadek. Niektóre elementy wyglądają na zużyte, inne - na zrobione na szybko, byle były. Kilka drobnych poprawek w szeroko pojętej czytelności pokoju stanowiłoby ogromną różnicę w jego odbiorze.

Byliśmy w trzy osoby - z rodzicielką, początkującą w zabawach tego typu; również ona miała niedosyt po wyjściu.

Sammanfattande betyg: 6/10

Kundtjänst: 6/10

Interiör: 4/10

Svårighetsgrad: Enkelt

Escape room - Schizo
Schizo

Bałagan możliwy jedynie w głowie szaleńca

2017-06-09 | datum för besöket: 2017-05-28

Może tak: zamysł na pokój był, jednak znać już po nim znaki czasu - zarówno jeśli chodzi o rozwiązania i pomysły, jak i zwyczajne zużycie. Trudność niektórych kroków polega na odgadnięciu, co poeta miał na myśli; gdzie indziej chodzi o odgadnięcie, co wychodzi z danej zagadki.

Jednakże!
Jeśli nie byliście jeszcze w pozostałych pokojach od Trapped, niech Schizofrenium Was nie zniechęci - Piraci to dobry pokój, a Cela Śmierci zasługuje na miejsce w czołówce miasta.
Widząc postępy i zmiany, nie możemy się doczekać, co ekipa Trapped nam zaserwuje przy kolejnym pokoju :)

Sammanfattande betyg: 4/10

Kundtjänst: 5/10

Interiör: 4/10

Svårighetsgrad: Hårt

Escape room - Komisariat
Komisariat

"Myślenie ma kolosalną przyszłość. W milicji także. "

2017-06-09 | datum för besöket: 2016-09-08

Komisariat odwiedziliśmy w dwie osoby jeszcze w 2015 roku - był to nasz drugi pokój, tuż po nieistniejącym już da Vincim.

Z perspektywy czasu i doświadczenia, Komisariat jest bardzo przeciętnym pokojem.
Nie poleciłbym go jednak na pierwszy raz, gdyż niektóre z rozwiązań mogą zrazić do tej formy rozrywki.

Sammanfattande betyg: 6/10

Kundtjänst: 7/10

Interiör: 5/10

Svårighetsgrad: Medium

Sida 1

Visa nästa

Hej, vår webbplats använder cookies för att alla funktioner ska fungera korrekt.

Utöver dessa nödvändiga cookies använder vi även cookies från tredje part för att kunna använda tredje parts analys-, sociala medie- och marknadsföringsverktyg. Detta innebär att de uppgifter som samlas in genom dem också behandlas av leverantörerna av dessa verktyg.

Godkänner du att vi använder andra cookies än de som är nödvändiga för driften av webbplatsen enligt vår sekretesspolicy?

Inställningar för cookies

Här kan du ändra de detaljerade inställningarna för de cookies som används på vår webbplats. Om du godkänner cookies av en viss typ innebär det att du godkänner att de uppgifter som samlas in av dem kommer att användas av administratören av den här webbplatsen och av leverantören av det specifika verktyg som vi använder - enligt beskrivningen i vår sekretesspolicy.

Denna typ av filer är nödvändiga för att vår webbplats ska fungera korrekt. De används bland annat för funktioner som att webbläsaren kommer ihåg det land som användaren har valt, produkter i kundvagnen eller webbplatsens färgtema.

Dessa filer gör det möjligt för oss att förstå hur användarna navigerar på vår webbplats. Ett sådant verktyg är Google Analytics, som gör det möjligt för oss att samla in anonym information om antalet besök, användningen av specifika funktioner eller typen av användarens enheter. Tack vare dem kan vi anpassa webbplatsen till olika användares behov och möjligheter.

Verktyg från Google, TikTok, Facebook och Seznam.cz som samlar in information om användare som vi kan använda för marknadsföringsändamål.

Detta språk är för närvarande på försöksstadiet. Delar av webbplatsen kan vara felaktigt översatta.