
#205
3.08.26 г. | дата на посещение: 2.08.26 г.
Доверен преглед
Na wstępie zwyczajowo zwrócę uwagę na mój poziom doświadczenia i oczekiwań jako gracza. Moja opinia wynika z moich oczekiwań, nie jest prawdą objawioną i nie odzwierciedla tego, jak w tym pokoju bawić będzie się ktoś o istotnie innym profilu.
Najbardziej pozytywny jest sam początek doświadczenia. MoonMoo Corp oferuje graczom zimną wodę z lodówki, którą można wziąć ze sobą do pokoju, co było bardzo miłe i zaskakująco rzadko spotykane w escape roomach, zwłaszcza w coraz bardziej upalne lato. We 'wstępnym wprowadzeniu' zabrakło wyjaśnienia, o co chodzi z portalami w siedzibie korporacji, ale to są detale do doszlifowania i nie rzutują na ogólne odczucia (chociaż znajomi, którzy nie przeczytali zawczasu opisu pokoju w serwisie byli nieco zdziwieni).
Wprowadzenie właściwe to jeden z dziwniejszych, a przy tym bardziej odjechanych pomysłów, jakie widziałem na wstęp. Może to kwestia upału, może zmęczenia trasą, a może po prostu naszego niewysublimowanego humoru, ale ten start przypadł nam mocno do gustu.
Niestety na tym się skończyło.
Drzewo Życia bardzo dba o swój las i ściółkę, w związku z czym pod koniec wstępu dostaliśmy jednorazowe kapcie hotelowe (ładny branding, ale niemiłosiernie niewygodne, jak to hotelowe jednorazówki). Potraktowaliśmy to jako żart, zwłaszcza w obliczu lekkiego, humorystycznego wprowadzenia. Kapcie nie weszły mi na buty, więc się niespecjalnie nimi przejąłem. Dopiero po grze dowiedzieliśmy się od mistrzyni gry, że to było jak najbardziej na poważnie i tak w sumie powinniśmy byli zostać upomnieni już na początku. Była to najbardziej zaskakująca część wizyty, z czymś takim się jeszcze nie spotkałem - i nie miało to żadnego znaczenia w rozgrywce czy przy detalach wystroju - z tego, co zrozumiałem, chodziło o dbanie o podłogę i ułatwienie jej sprzątania.
Może byłoby to zrozumiałe, gdyby aura na dworze doprowadziła do niemożliwego do uniknięcia błota czy innego problematycznego brudu, ale tym razem było sucho i czysto, przynajmniej jak na buty. Zresztą w tej sytuacji znacznie lepiej sprawdziłyby się jednorazowe foliowe ochraniacze na buty, takie jak w szpitalu, które faktycznie można wygodnie włożyć na buty; dodatkowe punkty, jeśli jednak byłyby jakoś wykorzystane w pokoju do zagadki (np. ze względu na swój kolor).
Sam nie do końca dowierzam, że w opinii na temat escape roomu poświęciłem tyle miejsca tematowi jednorazowych papci hotelowych, ale gram takimi kartami, jakie mi rozdano podczas wizyty.
Po bardzo lekkim i humorystycznym wstępie, już w pokoju, trafiłem najpierw na element, który był przynajmniej równie humorystyczny. Był to jedyny prop z przymrużeniem oka, pokój bardzo szybko przeszedł w bardziej poważny, przygodowy ton. Szkoda, bo gdyby cały był zrobiony na śmieszno, to przynajmniej byłby spójny, wystrój i wykończenie by nie przeszkadzały (a może nawet by pasowały) i miałbym zupełnie inny odbiór całej rozgrywki.
Bez tego wyszedł nierówny mix.
W pokoju jest bardzo jasno, kolorowo i krzykliwie, co samo w sobie nie jest żadnym problemem ani zarzutem. Pasowałoby to do pokoju z przymrużeniem oka albo skierowanym do młodszych odbiorców. Do poważnej przygody już nieco mniej, zwłaszcza że niektóre propy są zrobione na pół gwizdka (lub mają lekko wpływające na grę problemy techniczne), a inne niekoniecznie pasują do szerszego wystroju. Doceniam ogrom pracy włożony w to, żeby wyżłobić i dopasować elementy wystroju pod wizję, która ewidentnie gdzieś tam była, ale niespecjalnie broni się to w jakości czy dbałości o detale takie, jak widoczny gorący klej czy miejscami już odłamane fragmenty scenografii (raptem kilka miesięcy od premiery).
Avatar? Avatara mamy w domu.
Wystrój i ogólny klimat pokoju sugerowałby, że może byłby to świetny pokój dla dzieci albo dla rodzin z dziećmi, ale nie jestem przekonany, czy najmłodsi by sobie w nim poradzili. Może targetem jest grupka na wieczorze panieńskim, może w stanie zmienionej świadomości, może początkujący, którzy nie mają za bardzo porównania z innymi escape roomami (nawet Alienem Kormedą, który w porównaniu wypada lepiej, i zawsze szkoda widzieć krok wstecz).
Ciekawych zagadek jest jak na lekarstwo, ale nie jest to pokój na pierwszy raz i nawet niekoniecznie dla zupełnych nowicjuszy, bo ogólnie jest co robić i pokój nie do końca prowadzi przez kolejne kroki. O ile zagadki i inne aktywności są raczej łatwe, to łącznie jest ich trochę i łatwo się zaciąć na kilku z nich z tego czy innego powodu (od mistrzyni gry dowiedzieliśmy się, że przynajmniej 20 ekip już się zacięło na jednej nieintuicyjnej rzeczy, która i nam zajęła dłuższą chwilę - oczywiście może to oznaczać, że wszyscy mieliśmy zaćmienie w dokładnie tym samym punkcie, choć może dałoby się tę rzecz poprawić, kto wie). Z drugiej strony, jeśli jesteście w stanie podążać za instrukcjami i mniej więcej już orientujecie się w tym, jak działają escape roomy, to Drzewo Życia nie powinno sprawić większych trudności, najwyżej z jakąś podpowiedzią.
Nasza mistrzyni gry była bardzo w porządku i starała się jak mogła, została z nami też porozmawiać i podkreślała, że przyjmuje i przekaże nasze informacje zwrotne odnośnie pokoju, choć była ewidentnie zaskoczona, bo podobno do tej pory każdemu się podobało, a przynajmniej nikt nie zgłaszał żadnych problemów, zarzutów, żali, czy innych wątpliwości z odbiorem. Także tu spory plus.
Minus za to, że na wstępie byliśmy pytani, czy w innym ogrywanym pokoju tego dnia nam wszystko zadziałało, bo chodzą słuchy, że tam miewają problemy techniczne, podczas gdy Drzewo Życia podobno zostało wypuszczone niedokończone, z miejscem na jeszcze kilka planowanych propów i rekwizytów, które za jakiś czas będą dodane. Oczywiście jest szansa, że w rozmowie z mistrzynią gry coś zostało przeinaczone lub źle zrozumiane, ale jeśli w opiniach za kilka miesięcy pojawiać się zaczną wzmianki o jakimś jednym konkretnym efekcie wow, to wiedz, że coś się dzieje.
Z informacji praktycznych, które mogą się przydać kolejnym graczom rozważającym wypad:
* Pokój nie jest straszny, nie ma czego się bać nawet jeśli nie tolerujecie ani odrobiny straszaków.
* Ja zmieściłem się we wszystkich przejściach, a nie należę do najdrobniejszych osób.
* Szpilki i inne obcasy już lepiej wymienić na jednorazowe hotelowe kapcie.
Czy warto się wybrać?
Nie w tej cenie, nie na tym poziomie doszlifowania pokoju, nie przy tych zagadkach. Był pomysł i jestem przekonany, że była wizja, która w głowach twórców brzmiała, wyglądała i broniła się znacznie lepiej niż efekt końcowy, który dotarł do graczy, przynajmniej na tym etapie. Byłby to naprawdę niezły pokój osiem, siedem lat temu.
Przyjezdnym, których nie odstrasza cena, sugeruję wybrać Drzewo Życia na rozgrzewkę i nie mieć zbyt wysokich oczekiwań, podejść na luzie w kategorii ciekawego przeżycia - wtedy można się tam pobawić.
Обща оценка: 4/10
Обслужване на клиенти: 7/10
Интериор: 4/10
Трудност: Лесно
Отговор на компанията MoonMoo corp.
Kapcie nie zastępują również sprzątania. Pokój jest regularnie sprzątany, a ich zadaniem jest ograniczenie wnoszenia błota, kamieni i innych zabrudzeń na kilkucentymetrową sztuczną trawę. Jest to szczególnie istotne, ponieważ w pokoju często bawią się dzieci, które siadają, klęczą i poruszają się bezpośrednio po podłożu.
Niezrozumiałe jest także stwierdzenie, że podobne pokoje powstawały siedem czy osiem lat temu. „Drzewo Życia” wykorzystuje około 30 mikrokontrolerów, kilkanaście głośników, elementy animatroniki oraz setki metrów programowalnego oświetlenia. Można nie polubić klimatu, stylistyki lub rodzaju zagadek, jednak przedstawianie pokoju jako technologicznie przestarzałego jest nieadekwatne do jego faktycznego wyposażenia.
Najbardziej bulwersujący jest jednak fragment sugerujący, że pokój może podobać się osobom „w stanie zmienionej świadomości” albo początkującym, którzy „nie mają za bardzo porównania z innymi escape roomami”. Takie sformułowanie nie uderza wyłącznie w naszą firmę. Obraża również wielu naszych zadowolonych klientów, w tym bardzo doświadczonych użytkowników Lockme mających na koncie liczne wizyty w escape roomach, którzy ocenili „Drzewo Życia” bardzo wysoko, również na 10/10.
Sugerowanie, że pozytywne opinie tych osób wynikają z braku doświadczenia, braku porównania albo odurzenia, jest deprecjonowaniem zarówno ich ocen, jak i ich kompetencji jako graczy. Autor ma pełne prawo nie polubić pokoju, ale nie ma podstaw, aby obrażać osoby, które odebrały go pozytywnie, tylko dlatego, że ich zdanie różni się od jego własnego.
Od początku wizyty, począwszy od sytuacji z kapciami, autor sprawiał wrażenie osoby z góry negatywnie nastawionej do całego doświadczenia. Jest to tym bardziej niepokojące, że według publicznie dostępnych informacji jest on związany z organizacją ER Champ, wydarzenia organizowanego przez Lockme, i figuruje na jego stronie jako jeden z organizatorów. W takiej sytuacji oczekiwalibyśmy pełnej transparentności co do tego powiązania, ponieważ może ono rodzić uzasadnione pytania o bezstronność oceny.
Nie kwestionujemy prawa do opublikowania negatywnej opinii. Mamy jednak pełne prawo zakwestionować jej rzetelność, proporcjonalność, sposób przedstawienia faktów oraz używanie sformułowań obrażających innych klientów.
Ocena 4/10 przy średniej pokoju wynoszącej około 9,7/10 sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest sposób jej uzasadnienia: oparcie części zarzutów na nieprawidłowym użyciu kapci, publikowanie niezweryfikowanych informacji, szyderczy ton oraz deprecjonowanie doświadczonych graczy, którzy ocenili pokój pozytywnie.










