W wieczór kawalerski zostałem zabrany na przystanek autobusowy. Jak zwykle kupiłem bilet, nie spodziewając się niczego niezwykłego. Ku mojemu zaskoczeniu, podjechał nietypowy autobus – inny wyglądem, bez numeru. Szybko zorientowałem się, że to nie jest zwykły kurs, a... jeżdżący escape bus! I muszę przyznać – to był najlepszy autobus, jakim kiedykolwiek jechałem.
Początkowo myślałem, że w takim pojeździe zagadki będą raczej proste i nieliczne. Ale bardzo miło się zaskoczyłem – było ich sporo, a poziom trudności naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.
Uważam, że to genialny pomysł na wieczór kawalerski, a już na pewno obowiązkowy punkt dla każdego fana escape roomów.