Pojechaliśmy we dwoje, by stać się Czarownikami. Zachęceni rankingiem i opiniami gości przejechaliśmy spory kawałek i udaliśmy się do Iławy.
Obsługa super miła - i to był jedyny pozytyw tej wizyty.
Co do samego pokoju, to:
Pokój mocno wyeksploatowany. Wystrój bardzo niskobudżetowy.
Zero wprowadzenia, budowania nastroju czy prób stworzenia klimatu pokoju. Zostaliśmy po prostu wpuszczeni do pokoju i przykuci.
Żadnych opasek, zakrycia oczu itp. Po prostu weszliśmy i stanęliśmy, a Pani nas zakuła w łańcuchy.
Po kilku minutach wysiadła nam pierwsza "latarka". Dostaliśmy pod drzwiami drugą. Po kolejnych kilku minutach wysiadła krótkofalówka. Znowu pod drzwiami podano nam kolejną.
Później (w związku z tym, że byliśmy we dwoje to nie moglibyśmy wykonać jednego zadania) znowu pod drzwiami Mistrzyni Gry podała nam drut, który umożliwił wykonanie go.
Myślę, że przy zgłoszeniu, że będziemy we dwoje ten drut powinien być już w środku. Te ciągłe podawanie i krzyki zza drzwi bardzo psuły zabawę.
Sam pokój miał niewiele wspólnego z czarownicami. Fabuła była niespójna. Brak klimatu grozy oraz elementów zaskoczenia.
Był to nasz 24 odwiedzony pokój i zdecydowanie jeden z najgorszych.