Let Me Out jest pierwszą i największą w Polsce firmą oferującą rozrywkę escape room. Znajdziecie nas obecnie w 10 miastach, posiadamy łącznie 22 pokoje do gr...
[více]
O společnosti
Let Me Out jest pierwszą i największą w Polsce firmą oferującą rozrywkę escape room. Znajdziecie nas obecnie w 10 miastach, posiadamy łącznie 22 pokoje do gry.
Cel gry jest oczywisty, ale nie taki prosty, znajdźcie klucz i wydostańcie się. Mając 60 min. członkowie 2-4 osobowych zespołów muszą wydostać się z zamkniętego pokoju, który na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłym pomieszczeniem. Pokój to miejsce gdzie każdy przedmiot, słowo lub układ może mieć istotne znaczenie przy próbie wydostania się z niego. Zespół ma możliwość wspólnej pracy pod presją uciekającego czasu. Podział zadań i obowiązków to klucz do sukcesu, gra wzmaga indywidualne jak i zespołowe podejście do danego problemu i rozwiązanie go.
Pokój nosił już ślady użytkowania, co było widoczne na ruszającym sie blacie stołu. Do pokoju weszliśmy zmęczeni po całym dniu i głowy już nam nie pracowały, mimo wszystko większość zagadek wydawała się spoko i w miarę łatwych, ale nie które były słabe i bez pomocy by sie nie obyło. Wskazówki dawane przez radyjko były troche zbyt pomocne, niekiedy czuliśmy że pani przez radyjko zdradzała nam całą zagadkę. Mimo wszystko pokój nie był jakiś tragiczny, ale wybitny też nie był.
Świetnie się bawiliśmy, cyrkowy klimat zdecydowanie nam się udzielił. Niezbyt trudne a zarazem różnorodne i ciekawe zagadki wpisujące się w tematykę pokoju. Wyszliśmy rozbawieni.
Kraina Czarów miał ogromny potencjał pod względem tematyki, bo motyw baśniowego świata aż prosi się o wyjątkowy klimat i kreatywne rozwiązania. Niestety w naszym odczuciu pokój nie do końca wykorzystał ten potencjał.
Najbardziej zabrakło nam efektu „wow” i większego zanurzenia w fabule. Scenografia była poprawna, ale nie zrobiła na nas większego wrażenia i momentami brakowało tego magicznego klimatu, który powinien towarzyszyć przygodzie w Krainie Czarów.
Same zagadki wydawały się mało intuicyjne i niezbyt spójne ze sobą. Część rozwiązań sprawiała wrażenie przypadkowych, przez co zamiast płynnej rozgrywki pojawiało się bardziej zgadywanie niż satysfakcja z logicznego odkrywania kolejnych elementów historii. Momentami trudno było też wyczuć kierunek gry i powiązanie zagadek z fabułą pokoju.
Nie był to zły escape room, ale po tak ciekawej tematyce spodziewaliśmy się zdecydowanie większych emocji, bardziej dopracowanej immersji i lepiej poprowadzonej rozgrywki.
Wybierając się do Sherlocka miałyśmy nadzieję na wejście w świat słynnego detektywa, ciekawe zagadki i pewnego rodzaju wyzwanie. Mimo średnich ocen, po zapoznaniu się z opiniami stworzył nam się obraz pokoju z potencjałem, jednak niedocenianego przez większość.
Myślę, że stwierdzenie, że pojawiły się na naszej drodze niefortunne zdarzenia, będzie adekwatny, gdyż po przyjściu okazało się, że coś się w Sherlocku zepsuło i nie było pewne czy uda się to naprawić, chociaż jakiś okruch nadziei na to był. Z plusów od razu dostałyśmy 3 bramki do wyboru: 1. Poczekać parę minut i zobaczyć czy uda się naprawić, 2. Wybrać dowolny z dostępnych pokoi (jednak w naszym przypadku było to średnie rozwiązanie, gdyż jedna z naszej trójki jest w ciąży, co z automatu wyklucza sporą część pokoi, a po drugie dlatego, że większość jest skierowana dla początkujących, a my chciałyśmy jednak mieć pewne wyzwanie przed sobą, więc średnio nam się to uśmiechało) i 3. Sherlock, ale z elementem, który nie działa i mistrzyni gry powie nam co by się wydarzyło. Wybrałyśmy opcję 1 i na szczęście udało się ten element naprawić (gratulacje).
Nadszedł czas wprowadzenia i tu już pojawia się pierwszy zgrzyt, czyli dość słabe wczucie w fabułę i jedynie szybkie, rutynowe informacje od mistrza gry. Po wejściu do pokoju na pewno można poczuć się jak w gabinecie pewnego detektywa, jednak już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że pokój ten ma już swoje lata i został nadgryziony zębem czasu. Wiele elementów jest wytartych przez dotykanie ich, co już daje wskazówkę, że to będzie na pewnym etapie ważne. Część mechanizmów również nie zaskakiwała od razu, a wymagała np użycia ciut większej siły itp. Generalnie same zagadki faktycznie były w klimacie, były ciekawe, niektóre nawet widziałyśmy pierwszy raz i nie były najbardziej oczywiste, ale niestety miały też swoje minusy jak na przykład to, że jedna z zagadek nijak się nie łączyła z elementem niezbędnym do jej rozwiązania i gdyby nie podpowiedź to albo nie doszłybyśmy do tego albo spędziłybyśmy strasznie dużo czasu, żeby jakoś to połączyć. Poza tym jak widzimy znak, aby nie opierać się o coś, to automatycznie stwierdziłyśmy, że to pewnie delikatne i lepiej nie ruszać, co okazało się błędnym założeniem, więc też może warto jakoś inaczej o tym powiedzieć zamiast nalepiać kartkę. No i jeśli korzystamy z powszechnie znanego i funkcjonującego na świecie sposobu kodowania, to dość średnim pomysłem jest zmiana go na swoją modłę, lepiej byłoby wymyślić jakiś swój szyfr niż wykrzaczać oryginał, bo było to dość irytujące, gdy 2 z 3 osób u nas posługują się nim bez problemu, a tu niespodzianka i mózg łapie laga, że co to w ogóle ma być. Definitywnie plusem są dźwięki, które jasno sygnalizują wykonanie zadania i dzięki nim wiemy, że coś się otwiera, jednak tu też mechanizmy działają z opóźnieniem co powoduje wątpliwości czy na pewno dobrze to zrobiłyśmy, skoro nie ma reakcji od razu, więc ADHD chce adhdować i od razu coś zmieniać.
Mam spore zastrzeżenia do faktu, iż po zakończeniu samemu wychodzi się z pokoju, szczególnie jeśli nie jest to jakoś fabularnie wykorzystane czy mistrz gry ani nikt nie czeka na zewnątrz - pojawia się wtedy pytanie czy na pewno powinnyśmy wyjść i brakuje zwykłej ludzkiej interakcji w postaci gratulacji czy jakiegoś feedbacku. Nasza mistrzyni gry generalnie nie wchodziła z nami za bardzo w interakcję, gdzie jesteśmy przyzwyczajone, że jest to norma, a po wyjściu z pokoju wymienia się spostrzeżeniami czy opiniami, co pomaga rozładować emocje, zarówno te dobre jak i złe. Tutaj wszystko było dość suche, brakowało zaangażowania i można było odnieść wrażenie, że lepiej by było jakbyśmy sobie poszły i nie zawracały głowy, także może to gorszy dzień, może rutyna, a może coś nad czym warto by było popracować.
Tak podsumowując:
+ klimat pokoju,
+ ciekawe zagadki i mechanizmy, mimo iż pokój do nowych nie należy
+ cena, która jak na Wrocław należy do niższych
- brak zaangażowania mistrza gry, wprowadzenia, zakończenia i nabudowania fabularnego klimatu
- podniszczone elementy, które sugerują pewne rozwiązania
- ta jedna zagadka, która nie łączyła się w żaden sposób z tym, co było do niej niezbędne
* dziwne było też to, że w dniu wizyty otrzymałyśmy wiadomość, że należy przyjść 15 minut przed czasem, nie wcześniej i nie później, bo będzie odejmowany czas z gry, gdzie spokojnie można by było wejść tam chwilę wcześniej, bo jest spora przestrzeń ze stołami i krzesłami, a poza tym taka informacja powinna widnieć już przy rezerwacji, bo jest dość istotna w planowaniu sobie dnia (to już może narzekanie, ale warto to wiedzieć zawczasu).
Świetna zabawa od początku do końca :)) klimatyczny wystrój, zagadki logiczne i dopracowane. Czuliśmy ogromną satysfakcje. Obsługa pomocna i bardzo miła. Polecamy :)