W świecie Cordii Viridii nie ma bohaterów ani złoczyńców. Są tylko serca zielone od zazdrości, zemsty i pragnienia władzy.
Nie wchodzisz tu, żeby tylko rozw...
[viac]
O spoločnosti
W świecie Cordii Viridii nie ma bohaterów ani złoczyńców. Są tylko serca zielone od zazdrości, zemsty i pragnienia władzy.
Nie wchodzisz tu, żeby tylko rozwiązać zagadki. Wchodzisz, żeby stać się częścią opowieści.
Każda historia ma dwa końce.
Czy Twoje serce pozostanie czyste? A może zabarwi się zielenią?
Zapraszamy na nasze sociale:
https://www.instagram.com/cordia.viridia/
https://www.facebook.com/profile.php?id=61572084010113
Nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia z escape roomami, ale po wizycie w Przyjacielu Cieni wiem na pewno, że chcę więcej.
Prywatnie kocham klimaty disneyowskie, więc dla mnie to była absolutna klasa. Czułem się dosłownie jak w środku Księżniczki i Żaby w nieco mroczniejszym, może nawet ciekawszym wydaniu. Wszystko, od wystroju, przez klimatyczne MASKI, aż po dopracowane rekwizyty i voodoo, robi ogromne wrażenie.
Wielki szacunek dla aktora, który robił po prostu mega robotę. Wprowadzenie, budowanie napięcia i wejście w rolę sprawiły, że totalnie pochłonęło nas szukanie medalionu. Giga sztos
Zagadki były bardzo ciekawe ale i wymagające. Zacięliśmy się miejscami(Głupie świerszcze), ale wynikało to raczej z naszego nieogarnięcia. Mega przypadło nam do gustu to, że sam pokój jest nieliniowy, i niektóre zagadki można robić równocześnie.
Zdecydowane 10/10, polecam każdemu, a dla fanów takich klimatów to przychodzić bez zastanowienia!
POKÓJ ZAWIERA DUŻO ELEMENTÓW GRAFICZNYCH WYGENEROWANYCH PRZEZ AI!
Wybrałyśmy pokój, wiedząc, że jest to debiut, ale skusił nas motyw przewodni związany z Nowym Orleanem. Byłyśmy gotowe przymknąć oko na pewne niedociągnięcia związane z brakiem doświadczenia twórców, jednak chcemy uczciwie przekazać nasze spostrzeżenia, bo nie pojawiły się w dotychczasowych opiniach, a mogą być przydatne dla następnych gości i dla twórców. Nie zdradziłyśmy rozwiązań żadnych zagadek, ale w części spoilerowej nawiązujemy także do elementów późnej rozgrywki.
1) Wystrój i klimat:
- widać rozstrzał jakościowy między różnymi elementami, są tu zarówno rekwizyty wykonane ręcznie, przemyślane i bardzo atrakcyjne wizualnie, świetnie pasujące do tematyki pokoju, jak i tandetne, niewykończone, słabej jakości i mocno nie pasujące;
- druk 3d – wiadomo, że bywa przydatny, ale niektóre elementy wypadałoby wykończyć, wypolerować, może też pomalować (nie wszędzie pasuje jednolity kolor filamentu);
- AI – jesteśmy mocno wyczulone na generatywne AI, w pokoju było go naprawdę sporo i w wystroju, i w elementach zagadek. Generowane obrazy użyte jako zwykła dekoracja są dla nas kompletnie niezrozumiałym wyborem, bo w Internecie jest mnóstwo skanów, zdjęć i materiałów pasujących do tematyki, wyglądających autentycznie… Użycie zamiast tego AI sprawia, że wszystko wygląda powtarzalnie i tanio;
- światło i niewykończone ściany – klimat zmieniłby się niesamowicie na plus dzięki stonowaniu światła górnego i dodaniu oświetlenia punktowego tam, gdzie jest potrzebne. Do tego przydałoby się zajęcie się niewykończonymi, jasnymi ścianami, które przypominają, że jesteśmy w zwykłym pomieszczeniu;
- muzyka – zamiast generycznego podkładu można by postawić na coś bardziej nowoorleańskiego (jazz, blues, jest sporo royalty-free materiałów, z których można coś wybrać).
2) Zagadki – tutaj jest lepiej niż z wystrojem, ale też można coś poprawić:
- dużo zagadek na zasadzie: znajdź x elementów i ułóż w kolejności;
- zagadki wybijające się z tego schematu bardzo na plus, szczególnie te 2, które były mocno osadzone fabularnie;
- element, który można odebrać jako „niehigieniczny” – po grze pracownicy dali znać, że każdorazowo jest zmieniany, ale nie wiedziałyśmy o tym w trakcie gry;
- na plus wplecenie faktycznych elementów voodoo, był tu robiony pewien research dotyczący wierzeń i to widać;
SPOILERY: - mimo rozwiązania wszystkich zagadek, nie wykonałyśmy pewnego zadania w grze (to oczywiście po naszej stronie, zdarza się). Wydaje nam się, że przez to nie miałyśmy możliwości wejścia w interakcję z ważnym elementem, który od twórców wymagał wiele pracy, a na który czeka się przez całą grę. Tutaj poddajemy do przemyślenia twórcom czy nie dać alternatywnej opcji wejścia w interakcję z tym elementem lub nie zrobić jednak trochę większego show z „przegranej”;
- pewien opis znajdujący się w pokoju można zinterpretować tak, że warto otworzyć drzwi, które prowadzą prosto na korytarz – może przydałoby się lepsze zaznaczenie, których drzwi nie używać, bo łatwo dojść do konkluzji, że opis zachęca nas do otwarcia oznakowanych drzwi.
SPOILER: 3) Roleplay: - pierwsze zetknięcie z aktorem generalnie na plus, w tym fakt, że początkowa interakcja ma znaczenie dla późniejszych zagadek;
- każdy kolejny kontakt z aktorem osłabia napięcie i wytrąca z imersji, może być to nasza indywidualna preferencja, ale odniosłyśmy wrażenie, że lepiej wypadłyby krótsze, ale bardziej dopracowane interakcje z aktorem.
Podsumowanie
Pokój (szczególnie ze względu na nietypowy temat) ma potencjał, ale wymaga dopracowania szczegółów. We Wrocławiu można w tym momencie znaleźć wiele escape roomów o kilka poziomów bardziej profesjonalnie wykonanych i ciekawszych w takiej samej albo tylko odrobinkę wyższej cenie. Zagadki i elementy roleplayowe są generalnie ok, ale nie wyróżniają się na tle konkurencji, a niedopracowane elementy wizualne mocno odstają.
Każdy kto trafia do Nowego Orleanu powinien liczyć się z możliwością spotkania na swej drodze szamanów, duchów czy innych niespodzianek. Nas też to nie ominęło i zostałyśmy wplątane w jakąś aferę z księciem zaklętym w żabę, podstępnym szamanem, który jak to typowy czarny charakter chce przejąć władzę nad światem, bo po co się ograniczać i cieniami, które mają chrapkę na ludzkie dusze.
Przechodząc do konkretów, definitywnym plusem było wprowadzenie nas w fabułę już od pierwszego momentu, bo da się to zrobić, nie trzeba wychodzić z roli nawet przy pytaniach technicznych, więc to bardzo doceniam. Poza tym aktor był bardzo ciekawym elementem, dodawał klimatu i jeszcze bardziej wprowadzał w fabularną atmosferę, a także w związku z nim był pewien dreszczyk emocji, jednak moim zdaniem jest tu potencjał na jeszcze lepsze wykorzystanie aktora. Wystrój jest estetyczny, ale jest dużo rozpraszaczy i aż szkoda, że są tylko dla klimatu. Na plus system podpowiedzi, jednak same podpowiedzi niewiele wnosiły, przynajmniej w naszym odczuciu. Jedna zagadka nie była jasna, należało ją rozwiązać naokoło co było dość nieintuicyjne i wydłużało niepotrzebnie proces. Zakończenie dość nagłe, ale efekt był, więc ostatecznie na plus.
Myślę że sama fabuła niesie ze sobą duży potencjał, podejście mistrza gry + aktor również robi robotę, ale są pewne elementy, które warto dopracować, bo możliwości na bardzo dobry pokój są, jednak na ten moment brak efektu wow.
„Przyjaciel Cieni” to przyjemny pokój, choć bez większego efektu „wow”. Ma swój klimat i można się dobrze bawić, ale zabrakło mi czegoś, co szczególnie zapadłoby w pamięć. Nie wyszłam zachwycona, ale też zdecydowanie nie rozczarowana – po prostu udana rozrywka.
Przyjemny pokój, który zdecydowanie jest warty odwiedzenia, może nie wpiszesz go w swoje top 10, ale nie zawiedziesz się zbytnio, brakuje imho trochę metrażu i zagadek, chociaż może po prostu pokój nam siadł i za szybko je rozwiązywaliśmy.
Na plus pokoju zdecydowanie poziom zagadek, klimat, fabuła oraz interakcja.