
yyyyyy... zatkało....
21.01.2022 | data wizyty: 19.01.2022
Pomoc subtelna .
Dzień pierwszego sierpnia, rok czterdziesty czwarty -
w sztabie zostawiamy przed akcją kenkarty;
mamy ważny rozkaz wykonać bezzwłocznie
dopóki na dworze - mimo gwiazd - jest mrocznie.
Zakładamy hełmy , Ak-owskie opaski,
Vis-y za pazuchę, granaty na paski…
Czekamy by opadł kurz zrzuconej bomby
a z nim rój szrapneli w ostre jak nóż romby.
Jest godzina druga… Nad ranem czy w nocy…?
Tego dylematu nikt z nas nie przeskoczy,
jednak my w godzinę i minut dwadzieścia
musimy przedostać się w rejon Śródmieścia.
W jednej z ocalałych z pożogi kamienic
gdzie ściany bez okien jak oczy bez źrenic,
w okrytych enigmą i strachem rewirach
jest lokal, którego używa konspira…
I tam – jak podaje dowódcy relacja –
jest jedna, jedyna sprawna radiostacja.
Z niej to [gdy dotrzemy w odpowiedniej porze]
mamy nadać sygnał, który dopomoże
grupie ‘Cichociemnych’ którzy pod Warszawą
czekają pod bronią z aliancką obstawą.
Jaki komunikat każdy spyta tu…
była to wiadomość o ‘Godzinie W’ – u.
Kanonada cichnie, jeno ogień słychać
który trawiąc dachy zaczął pluć i prychać.
Pora ruszyć tyłki i wyjść na ulice
by szybko odnaleźć ową kamienicę.
Z Ochoty Śródmieście jest w sporej oddali
lecz cóż to dla takich z Warszawy ziomali
- znaliśmy ją kiedy pachniała nam sadem,
znamy ją i teraz kiedy pachnie czadem.
Przebiegamy drogę pod silnym ostrzałem
do włazu a potem wilgotnym kanałem
mijamy pod ziemią kwartał za kwartałem -
- ja razem z swym wiernym i dzielnym oddziałem.
Do celu prowadzi jakiś kod z diagramem
na ścianach zmurszałych i pokrytych szlamem.
Podjął się tych znaków jakiś geniusz – śmiałek
[jakby nie mógł użyć zwykłych, prostych strzałek].
Kluczymy w pajęczynie długich korytarzy
gdy nagle świeży powiew smagnął nas po twarzy;
to odkryta klapa znad ściekowej rzeczki
wskazała nam koniec tej brudnej wycieczki.
Wynurzamy głowy z nad rantu studzienki
w rytm skocznej, wesołej, powstańczej piosenki
którą na podwórzu przy akordeonie
wyśpiewuje młodzian w warszawiaków gronie.
Zza bramy, z ulicy słychać serię z broni -
każdy tu z obecnych od takich chwil stroni.
I gdy od mieszkańców było tutaj ‘tłusto’
w sekundę zrobiło się cicho i pusto.
Zostaliśmy sami. Kapliczka pod ścianą
okryta szeroką zasłoną różaną;
stojąca na środku skrząca się latarnia,
w oficynie chlebem pachnąca piekarnia,
warsztat kamieniarza jeszcze dziś nieczynny,
beczka, która zbiera deszczówkę spod rynny,
uszkodzony rower przykuty do kraty,
liśćmi szeleszczący klon lub buk garbaty…
Gdzieś w tym anturażu wskazówka jest skryta
którą, gdy się znajdzie i się ją odczyta,
klucz lub kod się zgarnie, które gdzieś są wpięte
bowiem drzwi na klatki wszystkie są zamknięte.
Puszcza zamek pierwszy, drugi, potem trzeci;
pokój zastawiony ogromem rupieci.
Ktoś cicho wydukał, przyznając mi rację:
- nie łatwo tu będzie znaleźć radiostację -.
Może mapy, plany nas w tym poratują
i sekret pokoju szybko nam zrysują;
Czujemy jakbyśmy siedzieli na minie…
Ktoś zagrał melodię na czarnym pianinie,
piec kaflowy podgrzał duszną atmosferę
by potem z garderoby przekroczyć barierę.
A czas biegnie szybko i go ciągle mało,
Hitlerowcy dążą za nami zuchwało.
Więc by ich wizyta była tu gotowa
stworzyliśmy dla nich ‘koktajl Mołotowa’.
Przy oknie karabin ciężki, maszynowy
do owej wizyty też już jest gotowy.
Jeszcze jakieś listy przez kogoś spisane
z których wynikały dla nas ważne dane
do ostatniej skrytki w tym małym pokoju
w której radiostacja tkwiła w kablach zwoju.
W tej akcji brało udział pięcioro, nie stu
a i tak wiadomość o godzinie ‘W’ – u
wysłaliśmy w eter by o siedemnastej
powstanie warszawskie w skali ogromniastej
wyszło na ulice, nad wiślany brzeg
by historii nadać własny, polski bieg.
Ocena ogólna: 10/10
Obsługa: 10/10
Klimat: 10/10
Poziom trudności: Trudny


