
Ja tam ręki nie włożę!
1.09.2018 | data wizyty: 30.08.2018
Wiarygodna opinia
Aby rozwikłać zagadki i zmierzyć się z duchem, straszącym w Domu Śmierci, do Falenicy wybraliśmy się (oczywiście na godzinę 22.) standardową, czteroosobową ekipą- dwie dziewczyny i dwóch facetów. I całe szczęście, że nasi mężczyźni byli gotowi odkrywać coraz to nowe pomieszczenia jako pierwsi, bo inaczej problem "KTO PIERWSZY WCHODZI?!" musielibyśmy rozwiązywać za pomocą gry w "papier, kamień, nożyce"..
Od pierwszego momentu, jeszcze przed przejściem przez bramę prowadzącą na posesję czuć ciężki klimat horroru, co zdecydowanie utrudnia rozwiązywanie zagadek. Duch nawiedzający Dom Śmierci nie jest nastawiony przyjaźnie- nie chce abyśmy poznali historię zaginięcia trójki studentów.
Zadania rozmieszczone są w całym domu, a także na podwórku co czyni ten EscapeRoom (House?) największym w jakim mieliśmy okazję być. Poziom trudności zagadek- średni w kierunku trudnych, jednak ciemność i obecność ducha sprawia że niektóre wydają się bardzo trudne. Mega plus za kilka tajemnych przejść i brak elektroniki, która zdecydowanie nie pasowałaby do klimatu. Super fabuła, która towarzyszy nam w każdym momencie gry- naprawdę czujemy się jak bohaterowie horroru i dobrze Wam radzę- nie rozdzielajcie się!
Kolejnym atutem jest to, że jak sami właściciele podkreślają, WSZYSTKO jest dla nas- nie ma rekwizytów przytwierdzonych do podłoża, których nie możemy ruszać, ani rzeczy oznaczonych znaczkiem 'nie dotykać'.
Super system podpowiedzi, bez których pewnie nie udałoby się wyjść o czasie.
I na sam koniec- ogromne brawa dla Właścicieli- widać, że sami są pasjonatami ER i znają się na rzeczy. Z niecierpliwością czekamy na kolejny scenariusz :)
PS. Taka mała rada- uwierzcie temu co przeczytacie na początku gry- nietoperze NAPRAWDĘ nie biorą udziału w zabawie i nie trzymają w łapkach żadnego klucza :D
Ocena ogólna: 10/10
Obsługa: 10/10
Klimat: 10/10
Poziom trudności: Trudny

