
Włamywacze ukradli logikę
6.03.2016 | data wizyty: 6.03.2016
Klimat – w zasadzie nie istnieje, zestaw sypiących się mebli z różnych epok, gadżety (sztuk kilka) wywołują opadnięcie rąk, a reszta wystroju sprawia jeszcze bardziej przypadkowe wrażenie.
Jedyne co wywołuje jakikolwiek klimat to ścieżka dźwiękowa. Której nie słychać, bo za ścianą gra rockowa kapela.
Poziom trudności... średni, podniesiony przez brak logiki. Do części zagadek nie ma żadnych wskazówek w pokoju. Na nasze wątpliwości co do jednej z zagadek: „to trzeba zgadnąć” prowadzący stwierdził coś w stylu „no oczywiście, że to się zgaduje, to w końcu zagadka”.
Wychwalany przez kogoś scenariusz nie istnieje – zagadki są liniowe, ale poza tym, że trzeba jedną rozwiązać, żeby dotrzeć do następnej niezbyt ze sobą związane.
Mistrz gry plątał się z zeznaniach – przed wejściem twierdził, że jeden z elementów jest bardzo istotny, po wyjściu – że nie potrzebny. Najpierw usłyszałyśmy, że żeby dostać podpowiedz trzeba zapukać w drzwi, potem – że pokój jest tak trudny, że podpowiedzi w ogóle nie są przewidziane (czyli jak ktoś utknie w liniowym pokoju to przesiedzi 45 minut – ciekawa koncepcja). Na reakcję prowadzącego trzeba było czekać jakieś 5 minut a zegar oczywiście tyka...
Udało nam się zdobyć klucz, ale nie przeszłyśmy do drugiego etapu – może tam jest bardziej logicznie, chociaż śmiem wątpić.
Wystrój i klimat – tragiczne, zagadki – nielogiczne, komfort gry – żaden (rockowa kapela za ścianą), prowadzący – ignoruje graczy, elektroniki – zero, cena – zdecydowanie za wysoka za to co jest w pokoju.
Zdarzało się nam i nie wychodzić o czasie i grać w pokojach trudnych i nadal bawić się bardzo dobrze i miło wspominać te pokoje, niestety nie tym razem. Został głównie niesmak, irytacja i poczucie źle wydanych pieniędzy.
Ocena ogólna: 2/10
Obsługa: 2/10
Klimat: 2/10
Poziom trudności: Średni