Pokój, który odwiedziliśmy, był pięknie ozdobiony, co od razu przyciągało uwagę. Niestety, brakowało odpowiedniego oświetlenia, które podkreśliłoby te detale. Obecna gra świateł nie tworzyła klimatu, przez co całość miała bardziej charakter świetlicy niż tajemniczego escape roomu.
Spodziewałam się, że pokój będzie miał fabularne zagadki, które będą spójnie prowadzić nas przez historię. Niestety, zagadki okazały się być raczej luźno powiązane z tematyką filmu, a nie z konkretną fabułą. Osobiście wolę, gdy zagadki są logicznie związane z opowieścią, co pozwala na płynniejsze przechodzenie między nimi i daje poczucie sensu każdego ruchu. Niektóre elementy, takie jak widoczne magnesy czy śrubki, od razu sugerowały, gdzie należy coś dopasować, co psuło zabawę. Dodatkowo, muzyka puszczana z małego telewizorka nie budowała klimatu – lepszym rozwiązaniem byłyby większe głośniki, albo brak muzyki w ogóle. Niestety, kamera monitorująca podczas obracania była bardzo głośna, co często wybijało z rytmu, oglądaliśmy się na nią kilka razy. Trudno było zauważyć, gdy i czy w pokoju coś się otwierało.
Pokój bardziej nadaje się dla młodszych osób, które szukają zabawy, albo dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z escape roomami (chociaż nie powiedziałabym, że zagadki były najłatwiejsze, dlatego trudno mi powiedzieć, komu ten pokój najbardziej przypadłby do gustu). Dla bardziej doświadczonych graczy, szukających spójnej fabuły i wyzwań, może być mało angażujący.