Pokój na pewno nie jest średnio-zaawansowany. Był trudny i to nie dlatego, że same zagadki były trudne, ale przez to ile było elementów i jak wyglądała ich powtarzalność.
Pokój mógłby być całkiem ok, ale na start dostajemy mnóstwo elementów, które są potrzebne na późniejszych etapach gry, wprowadzają duże rozkojarzenie i zamęt. Zwłaszcza, że zagadki są częściowo liniowe, więc tym bardziej po co zasypywać gracza figurkami potrzebnymi dopiero za pół godziny? Może i nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, że bardzo dużo zagadek zawierała: powtarzające się symbole (jak widzę ślaczek x do jednej zagadki i ślaczek x przy innej, to je łączę, ale się okazało, że to dwie różne!), te same imiona i zwroty, powtarzające się kształty oraz podobną mechanikę działania. Naprawdę było tam kilka wartych uwagi rozwiązań, które były dobre, ale przez to, jak chaos tam był, trudno cokolwiek dobrego pamiętać z takiej gry. Najgorszy moment, jaki wspominam, to gdy staraliśmy się powiązać 4 różne zagadki w jedną tylko dlatego, że miały te same symbole, imiona, znaczki, kształty użyte. Było to niepotrzebne i mylące.
Do kwestii złej zabawy dochodzą temperatura (bardzo zimno w pokoju), niedziałające niektóre elementy, system podpowiedzi polegający na machaniu do kamery i oczekiwaniu, że ktoś łaskawie odpowie po kilku minutach oraz Pan z obsługi, o którego "zaangażowaniu" w pracę napisałem dokładniej w opinii do pokoju TLK Interstellar. Zero rozmowy po grze.
Nasza przygoda z TLK zaczęła się żartem, że to nie będzie TLK Interstellar, a TLK Intercity, ale wyszło, że obraziłbym naszą polską spółkę zajmującą się przewozem za pomocą kolei, gdybym porównał ten pokój do nich. Dawno się tak źle nie bawiłem, jak tego dnia w Arcade Bee.
Niestety, może i gdyby patrzeć na zagadkę bez całej otoczki, to byłaby przyjemna, jednakże przez to wszystko co się działo wokół były bardzo frustrujące. Na wprowadzeniu Pani MG zaznaczyła, że pokój polega na tym, że otwierają się skrytki, szafki, ale tylko trochę, żeby nie uderzyć kogoś w twarz i żeby sobie sprawdzać zawsze, czy się coś nie otworzyło. No i instrukcja ogólnie rzecz biorąc brzmi jasno. Robię coś, myślę, że ok, sprawdzam szafki. Trochę irytujące, ale do przeżycia. Nie wiedzieliśmy jednak, że jedno rozwiązanie może otworzyć kilka szafek naraz, więc wyobraźcie sobie, jak staliśmy kilka minut nad jedną zagadką, czując, że brakuje nam elementów do niej i faktycznie tak było, bo były w szafce na drugim końcu pokoju, która otwiera się bez dźwięku i światła. Dodam, że takie sytuacje miały miejsce ciągle, przez całą grę, aż zaczęliśmy śmiać się, chodząc po pokoju, że "może jakaś szafka się otworzyła" i uwierzcie - znaleźliśmy zawsze z jedną nową xd
Brak responsywności to coś, co irytuje chyba najbardziej graczy. Ustawiasz coś, wiesz, że jest dobrze, ale nic ani nikt Ci tego nie powie. Dopiero, jak zrobisz kolejną zagadkę, to nagle otrzymujesz efekt z dwóch-trzech poprzednich ustawień. I dochodzi też do tego fakt, że czasami coś robiliśmy po kilka razy (tak samo) i dopiero za którymś z kolei zadziałało...
Czara goryczy wylała się, ale do tego momentu nie byłem aż tak negatywnie nastawiony na ten pokój. Dosłownie moja opinia pogorszyła się już po grze, gdy przyszedł do nas Pan (nie wiem co się stało z Panią z obsługi) i nie zapytał ani o to, jak się bawiliśmy, czy coś nam wytłumaczyć, nic z tego, jedynie czy gramy kolejny pokój i na odpowiedź "tak" z moich ust, zaczął wychodzić z pokoju, więc go zatrzymałem z pytaniem, czy możemy dostać zdjęcie z pokoju. No wiecie, pamiątkowe takie, co sobie po każdej grze robię. Reakcja Pana z obsługi brzmiała: ale o co chodzi?
...
Odpowiadam, że zdjęcie z pokoju chcemy, dalej Pan nie wie o co chodzi. Pytam, czy możemy sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie w pokoju i w odpowiedzi słyszę "tak" i Pan zaczął wychodzić z pokoju
...
Zatrzymałem go więc i już podniesionym tonem mówię "Ale nie możesz nam zrobić ty?", na co odpowiedział "mogę" i w końcu je dostaliśmy.
Ja wiem, że nie każdy nadaje się do pracy w danym miejscu i z ludźmi. Ja wiem, że każdy może mieć gorszy dzień. Ale no co to miało być? Mimika twarzy, styl odpowiedzi, brak odpowiedzi + jak można nie wiedzieć o co chodzi jak ktoś pyta o zdjęcie? xD
Chyba jedna z najgorszych sytuacji pod kątem obsługi, ever.
Fajny pokój, w którym nie spotkacie kłódek i wszystkie zagadki są cyfrowe - wszak to nowoczesne Tanie Linie Kosmiczne. Zagadki ciekawe i logiczne, jednak do pełni szczęścia brakowało tego, żeby wszystko działało. Szafki, które są cały czas otwarte, a powinny się otwierać w momencie rozwiązania zagadki, 1 zagadka, która rozwiązała się sama przed ułożeniem wszystkich elementów, druga zagadka, która nie zadziałała bo uszkodził się mechanizm... mimo bardzo fajnej fabuły i zagadek - psuło to dobrą zabawę.
Biorąc pod uwagę, że pokoje są tylko dodatkiem do całego kompleksu rozrywki, to jest dobrze. Jeśli pokój zostanie napeawiony to w ogóle będzie super.
Na pewno jest to pokój odbiegający od schematów. Ciekawe zagadki i spora ilość manualnych łamigłówek, co na pewno jest ciekawą odmianą przy klasycznych pokojach. Fabularnie też intrygujaco. Warto wcześniej się upewnić, że pokój jest po naprawie zagadek, ponieważ niestety jedna działa przed jej ukończeniem. Natomiast jeden mechanizm wymagał naprawy przez obsługę w trakcie, ale odliczono nam za to czas. No i szkoda, że mechanizmy otwierania szafek nie są sprawne, bo można się troszkę pogubić, kiedy trzeba pilnować na wyświetlaczu, które szafki udało się otworzyć. Mimo to konwencja i zagadki na duży plus. Duży plus także dla pana z obsługi, który robił wszystko, aby o nas zadbać.
Wg mnie komunikacja z mistrzem gry słaba, dosc długo czekaliśmy na reakcje na wołanie o podpowiedź, mistrz gry kilkukrotnie musiał przychodzić osobiście, pokrętła sie przycinały co powodowało, ze nie mogliśmy otworzyc kolejnej zagadki, trochę nie spójne. Na końcu okazało sie, ze drzwi sie zacięty bo pokrętła nie zadziałały mimo dobrze rozwiązanej zagadki... wyszłyśmy trochę rozczarowane.