Na ten pokój przyszliśmy kompletnie wykończeni. Była to ostatnia możliwa godzina po kilkunastu godzinach podróży i szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy w ogóle będę w stanie skupić się na zagadkach. Tymczasem „Osadzeni” od 8 Gates Escape Rooms okazali się jednym z tych pokoi, które zapamiętuje się na długo.
Już od pierwszych minut zaskoczył mnie bardzo duży poziom interakcji z prowadzącą. I tutaj muszę zrobić małe zastrzeżenie, bo należę do grona osób, które za takimi rozwiązaniami zwykle nie przepadają. Nie wiem, czy to zmęczenie sprawiło, że odpuściłam swoje uprzedzenia, czy może po prostu pani Zosia była tak ujmująca, ale… bawiłam się znakomicie. Gwoli sprawiedliwości chcę jednak uprzedzić osoby, które – podobnie jak ja – unikają pokoi z dużą interakcją z obsługą. W tym przypadku jest jej naprawdę sporo, choć ma ona wyłącznie charakter fabularny i bardzo dobrze wpisuje się w historię.
To właśnie klimat jest największą siłą tego pokoju. Jest niezwykle immersyjny i pochłania od pierwszych chwil. Myślę, że to jeden z tych escape roomów, które długo zostają w pamięci właśnie dlatego, że atmosfera jest tak dobrze zbudowana. Wszystko ze sobą współgra i ani przez moment nie miałam wrażenia, że coś wybija mnie z opowieści.
Wystrój również zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie jest przesadzony ani przeładowany, ale widać, że powstał z ogromną dbałością o szczegóły. Każdy element wydaje się być dokładnie tam, gdzie powinien, a całość idealnie współgra z fabułą.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie również zagadki. Nie znajdziecie tutaj wielu elektronicznych czy nowoczesnych mechanizmów, ale wcale ich nie brakowało. Wręcz przeciwnie – kreatywność twórców naprawdę zasługuje na brawa. Same zagadki nie należą do wyjątkowo trudnych. Cały haczyk polega jednak na tym, żeby najpierw je… odnaleźć. To będzie prawdziwy rarytas dla osób spostrzegawczych. A jeśli w drużynie nie ma nikogo z dobrym okiem do szczegółów, poziom trudności potrafi wyraźnie wzrosnąć. Co ważne, to poszukiwanie ukrytych mechanizmów i elementów ani przez chwilę nie było frustrujące. Wszystko odbywało się bardzo naturalnie i było świetnie uzasadnione fabularnie.
Logistyka również przypadła mi do gustu. Pomimo, że lubię ciasne przejscia i dużo pomieszczeń na różnych kondygnacjach a tutaj tego nie ma to znowu powtórzę bardzo to pasowało do klimatu. Pomieszczeń było parę, to najbardziej waskie i najbardziej klimatyczne trochę trąciło niewykorzystanym potencjałem. No ale cóż, znowu chyba nie jestem w tym zacnym gronie najliczniejszych klientów :)
Na osobne wyróżnienie zasługuje obsługa. Pani Zosia wykazała się ogromnym wyczuciem graczy. Interakcja była prowadzona bardzo naturalnie, bez przesady, z idealnym wyważeniem między prowadzeniem historii a pozostawieniem przestrzeni na samodzielną grę.
Na koniec chciałabym poruszyć jedną rzecz, która od dawna chodzi mi po głowie. Trochę ubolewam nad tym, że informacje o dużym stopniu interakcji z obsługą są na Lockme zazwyczaj ukrywane albo wspominane bardzo ogólnie. Czasem zastanawiam się, jak liczna jest grupa graczy, która naprawdę lubi być tym zaskakiwana. Być może to ja należę do mniejszości osób, które nie tylko nie przepadają za taką formą rozgrywki, ale wręcz wolą jej unikać. Paradoksalnie jednak tutaj bawiłam się przednio. Moje towarzystwo nie było już tak zachwycone takim obrotem spraw, choć ponieważ większość interakcji wzięłam na siebie, również doceniło klasę prowadzenia i świetne wyczucie obsługi.
To pokój, który zapamiętam przede wszystkim za sprawą atmosfery. Nie próbuje olśniewać technologią, tylko konsekwentnie buduje napięcie, angażuje fabularnie i sprawia, że przez cały czas naprawdę czuje się uczestnikiem tej historii.
Już od samego początku możemy poczuć się jak w innej rzeczywistości, gra aktorska jest na naprawdę wysokim poziomie i umie wybić graczy z rytmu. Zagadki są trudne ale do zrobienia a sam wystrój pokoju wzbudza emocję. Gdy trafiłyśmy już do sedna po wprowadzeniu w głowię pojawia się pytanie „Czy to wszystko napewno było tylko fikcją?” Ale ogólnie bardzo polecam, mam nadzieję że jeszcze kiedyś uda mi się odwiedzić ponownie ten pokój.
Myślałem, że po Bocznej Alei 6 już niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć jeśli chodzi o wprowadzenie i immersje od pierwszej sekundy a tu takie zaskoczenie. Dostaliśmy coś na co serio nie byliśmy gotowi. Nawet jeszcze przed wejściem do ERu już od rana byliśmy wprowadzani w klimat. Z tym jednak czasami się spotykaliśmy. To jednak co dostaliśmy po wejściu do ERu, to serio było kompletnie inne przeżycie immersyjne. Jest to jednocześnie dowód dla innych pokoi na to, że TAK wprowadzenie i cały konieczny opis da się zrobić JESZCZE LEPIEJ.
To już sprawiło, że zostaliśmy kupieni. W takich momentach (o ile chcesz i potrafisz się odpowiednio wczuć), to zapominasz o całej reszcie. Czujesz się jak aktor w filmie, jakbyś nagle przeniósł się do kompletnie innego świata.
Po tym wprowadzeniu (którego serio bardzo długo nie zapomnimy) trafiacie do pokoju, który swoim klimatem jest utrzymany bardzo dobrze w opowiadanej historii. Nie jest to najnowszy pokój, nie jest największy, ale spójność zagadek i wystroju serio robi robotę. Niektóre rozwiązania są lekko abstrakcyjne, ale czym dłużej będziecie w tym pokoju tym lepiej zrozumiecie dlaczego tak to zostało zrobione. Cały ten pokój to taki trochę pastisz, ale moim zdaniem bardzo dobrze zrobiony. Ciężko coś więcej o tym pokoju powiedzieć, aby nie zdradzać smaczków, które tak dobrze smakują jak się ich nie spodziewasz.
Co do zagadek, to są one raczej na średnim poziomie. W naszym odczuciu było ich sporo. Dwie osoby serio mają co robić. Faktem jest, że jedna zagadka jest dość długa i mozolna, ale to w sumie ciekawa odmiana. Wydaje się prosta, ale serio możecie się na niej nieźle zablokować. A czasu w całym pokoju wcale nie ma jakoś bardzo dużo. Trzeba jednak z pełną uczciwością powiedzieć, że wszystko działało tak jak powinno, a to nie aż takie częste w ERach. Zagadki były dość różnorodne.
Mega duży plus za możliwość przestawiania praktycznie wszystkiego, to dodaje dodatkowego smaczku, bo do końca nie wiesz, który element jest cześcią gry, a który ma Cię tylko zmylić.
Poza tą jedną zagadką, która nam niezbyt przypadła do gustu, to nie mamy absolutnie się do czego przyczepić.
Moja ocena jednak może nie być w pełni obiektywna, bo po samym wprowadzeniu wszystkie inne aspekty były już dla mnie drugorzędne. Po prostu poczułem to co chce czuć w ERach, że przenoszę się w pełni do innego świata z którego nic kompletnie mnie nie wybija.
Dla mnie 9.1 to zdecydowanie za niska ocena. Jeśli masz już jakieś doświadczenie w innych pokojach to tym bardziej docenisz wszystko co się dzieje na początku. TAK POWINNY WCIĄGAĆ ERy.
Jeśli jeszcze nie byłeś w tajnej kwaterze dyktatora, to jest to pozycja obowiązkowa.
Uważam, że to pokój na co najmniej 9,5 jak nie więcej.
Naprzód marsz! Wykonać rozkaz! Tym razem natrafiliśmy na misję zapobiegnięciu rozpętania III wojny światowej. 🫡Powstrzymanie dyktatora nie było łatwe ale z pomocą naszej wtyki udało nam się rozbroić ładunki. Pokój był osadzony w surowym klimacie, który bardzo dobrze pasował do tematyki. Same zagadki nie były zbyt skomplikowane i sam pokój nie posiadał bardzo skomplikowanych mechanizmów. Mimo wszystko będziemy pozytywnie wspominać wydarzenia z tego pokoju.
Elementem budującym w głównej mierze naszą opinię jest kontakt z klientem ze strony firmy. Cała rozgrywka była mocno spersonalizowana pod nasze preferencje. Ponadto mistrz gry bardzo dobrze wprowadził i prowadził nas w pokoju.
Fajny pokój w Warszawie w którym nie musisz wydawać 400 zł aby zagrać.
Pokój jest naprawdę genialny. Pełna immersja, klimat wciąga na całego - nawet przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki;) Gra nie zwalnia w żadnym momencie - zagadki są dość trudne, jednak dające ogrom satysfakcji i świetnie wpasowujące się w więzienną atmosferę. Podsumowując? Wprowadzenie świetne, rozgrywka świetna, a na plus jest również rozmowa z GM po wszystkim - naprawdę widać zaangażowanie! Bardzo polecam i pozdrawiam Piotrka, robisz super robotę!