- A może by tak wybrać się do jakiegoś escape roomu? Chciałabyś?
- Jasne, bardzo nigdy nie byłam.
- Ja też!
I zaczęły się poszukiwania. Po długich naradach wybór padł na "Obłęd". Rezewowałyśmy pokój na około dwa tygodnie przed wizytą. Zaczęło się nerwowe przeglądanie komentarzy, które nie zdradzały żadnych szczegółów, ale wprowadzały w stan niepokoju.
- Boję się, może zmienimy na jakiś mniej "straszny"?
- Daj spokój, damy radę!
I wybiła godzina zero. Do pokoju poszłyśmy w dość przypadkowym składzie. Pięć dziewczyn, które dopiero co się poznały. Dopiero co, bo tylko ja znam je bardzo dobrze. Moje przyjaciółki, które tak na dobra sprawę w większości widzialy się pierwszy raz. Dobry pomysł na integracje, albo totalna klapa. U nas okazał sie strzałem w 10!
Ja jestem zachwycona. Był to pierwszy escape room, który miałam przyjemność odwiedzić. Zupełnie inaczej sobie wszystko wyobrażałam. Efekt przerósł moje oczekiwania. Dużo emocji, niepewności, strachu. Tak! Można sie mocno wystraszyć.
Było też sporo śmiechu i przeogromna satysfakcja, bo udało nam sie wyjść! Prawie 4 minuty przed czasem. Uważam to za dobry wynik, biorąc od uwagę, ze dla trójki z nas był to pierwszy raz, dla dwójki - drugi.
Obsługa przemiła. Atmosfera domowa - jeśli można to tak nazwać.
Zagadki i łamigłówki na wysokim poziomie. Bez współpracy (naśmiałyśmy się przeogromnie) nie ma opcji wyjścia!
Podobno miło sie nas oglądało. ???
Ja jestem zachwycona i zbieram dziewczyny do następnego wyjścia! Dziękujemy za fantastyczna zabawę. Do zobaczenia wkrótce!