po pierwsze, jakbyście znaleźli tam w środku różowy pierścionek to dajcie znać bo jedna z nas go zgubiła I chciałaby go odzyskać.
po drugie to pokój był całkiem cool, zagadki były bardzo intuicyjne i takie nie za trudne, mimo że spędziłam dobre 5 minut, kręcąc nożem jak debil przy jednej skrzynce. klimat był doskonały, oświetlenie, sound design, wszystko super, a jak hasło światło na chwilę to jak trzy panikary się zbieraliśmy na środku pokoju, łapiąc się za ręce. dla casualowego fana horroru w sam raz, bym powiedziała.
grałyśmy w wersji z aktorem i było super, aaaale ja się troszeczkę zawiodłam bo było go po prostu mało. chociaż jak był to była trochę spina i strach więc nie jest to faktyczna krytyka z mojej strony, ja bym po prostu chciała więcej hehe.
także polecam cieplutko, moje współgraczki również, zwłaszcza że jednej z nich był to pierwszy wgl escape room i już nas namawia na kolejne, także dobra robota.
z tym pierścionkiem to serio. innych strat nie ponieśliśmy. może ja trochę na godności przez ten nóż