
Ciary przechodzą
6.05.2017 | data wizyty: 6.05.2017
Jeszcze raz klimat - genialnie skonstruowany za pomocą rekwizytów i wystroju - sprawia, że od pierwszych minut człowiek zastanawia się dlaczego sobie to zrobił i dał się zamknąć. Opisy i zdjęcia nie oddadzą atmosfery tak gęstej, że można by ją kroić rzeźnickim tasakiem. Idźcie do diabła z kinowymi horrorami - chcecie poczuć zimny dreszcz na karku, dajcie się zamknąć na zapleczu pewnej restauracji :)
Autorom pokoju udało się zbudować tak świetną oprawę całości, że w trakcie ucieczki kompletnie nie przeszkadza fakt, że zagadek nie ma wielu. Rozwiązywanie ich sprawia kupę radości, a ich ilość jest zaplanowana akurat na czas potrzebny do wydostania się na wolność. Co najważniejsze, są spójne i logiczne - nie znajdziemy tutaj pozostawionych szyfrów, które należy po kolei wprowadzać do losowych kłódek zaczepionych w każdym możliwym miejscu. Zamiast tego jest po trochu wszystkiego - współpracy, zamków, myślenia i spostrzegawczości.
Obsługa bardzo sympatyczna i pomocna w sytuacji, gdy na czymś się zatniemy. Odwiedziliśmy pokój grupą o niewielkim doświadczeniu i samodzielnie wyjść byłoby nam pewnie trudno, ale delikatne "szturchnięcia" ze strony autorów wskazywały właściwą drogę w taki sposób, że nie traciło się satysfakcji z rozwiązania zagadki.
Polecam z czystym sumieniem.
PS. Lokalizacja pokoju może nie być do końca oczywista, więc dobrze jest być trochę wcześniej, by nie pobłądzić w okolicy.
Ocena ogólna: 10/10
Obsługa: 10/10
Klimat: 10/10
Poziom trudności: Trudny

