Podążając za tropem bezlitosnego mordercy trafiamy do opuszczonej chatki… gdzieś w lesie, na przedmieściu. Wiadomo, licho nie śpi, my też śpimy, my działamy i szukamy naszych znajomych…
To będzie pewnie dość kontrowersyjna opinia 🙈 bo po superlatywach jakie zbiera ten pokój, nam aż tak nie przypadł do gustu, ale po kolei.
Byliśmy w pokoju we dwoje, co wydaje mi się dostateczną liczbą osób, bo ani zagadek nie ma za dużo, ani też zbyt wiele miejsca nie ma. To nie jest pokój z gatunku: jedna osoba działa tu, druga gdzie indziej, współpraca jest potrzebna, ale zbyt duża grupa mogłaby się nudzić. Zagadki liniowe nie są, ale naprawdę jak na pokój z takim potencjałem jest ich bardzo mało. Elektronika w jednej zagadce się już trochę zepsuła i udało się ją tak naprawdę zrobić w inny sposób, niż tego oczekiwano, trochę przekombinowany był plan na tą zagadkę. Czy wszystkie elementy i zagadki są spójne i do siebie dopasowane? No dla nas nie były, część była z potencjałem, ale no coś nam jednak nie grało. Mimo creepy klimatu i jakiś tam straszaków, nie weszliśmy do końca w historię. Czegoś po prostu zdecydowanie brakowało. Mając już na koncie kilka pokoi naprawdę mamy porównanie, że można zrobić lepiej, więcej i bardziej spójniej. Nie będzie to pokój, który zapadł nam w pamięć…
Spodziewałam się czegoś innego, brakowało zdecydowanie tego efektu wow, dla mnie daleko do stawienia tego pokoju na 1 miejscu…