Po wizycie w pokoju - a raczej przy skrzyni :) mam mieszane uczucia.
Z jednej strony - BARDZO mi się podobało! Sama formuła ciekawa, mimo tego że ja osobiście lubię "zwiedzać" pokoje i szukać, to mechanika gdzie wszystko mamy przed sobą na pewno też ma plusy i nie mam tu zastrzeżeń. Zagadki były przemyślane, ciekawe, niektóre również zaskakujące - bardzo podobało mi się ich rozwiązywanie. Wystrój raczej surowy, ale wpisuje się to w fakt, że mamy w pełni skupić się przed zagadkami na stole. Ze względu na małą powierzchnię i skumulowanie zagadek myślę że najwygodniej iść do pokoju w 2, max 3 osoby.
Z drugiej strony - bardzo dużo temu doświadczeniu odjął sposób i ilość przekazywanych podpowiedzi. Pierwsza podpowiedź, którą dostaliśmy, była taka jaka powinna być (chociaż wolałabym ją dostać trochę później ;)) - była bardzo ogólna, zwróciła naszą uwagę na element, który odłożyliśmy zupełnie na bok, a był potrzebny, żeby ruszyć dalej. Do tego naprawdę nie mogę się przyczepić.
Niestety, potem było tylko gorzej - drugą podpowiedź otrzymaliśmy kiedy byliśmy zajęci innymi zagadkami, i dostaliśmy ją DOSŁOWNIE w formule - "zróbcie to i to, potem to, w taki sposób, i jeszcze pamiętajcie o tym, o tamtym i jeszcze o tym" - na ekranie chyba 4 linijki tekstu. To nie była podpowiedź, tylko instrukcja wykonania zadania. Bardzo mnie to w tym momencie zdemotywowało, bo zabrało całą satysfakcję z tego fragmentu gry.
Najgorsza jednak była ostatnia podpowiedź. Bardzo mocno podejrzewaliśmy, że jesteśmy na ostatniej lub przedostaniej zagadce (ostatecznie okazało się, że ostatniej), nie staliśmy bezczynnie, aktywnie kminiliśmy rozwiązanie, sprawdzaliśmy różne opcje - i w tym momencie otrzymaliśmy podpowiedź, również bardzo szczegółową (potem kolejną, już z rozwiązaniem, ale tu akurat okazało się, że mechanizm nie działał) - natomiast podpowiedź otrzymaliśmy kiedy do końca czasu zostało nam ponad 23 minuty, a przypominam - była to ostatnia zagadka. Uważam to za niedopuszczalne w momencie kiedy grupa widać że myśli i próbuje, a nie stoi bezczynnie.
Byliśmy ostatnią grupą, na 22:00, i niestety miałam wrażenie, że pan który prowadził naszą grę po prostu chciał pójść jak najszybciej do domu. Wielka szkoda, bo z naprawdę fajnego pokoju właśnie to zapamiętałam najmocniej, a opinię piszę na chłodno, tydzień po wizycie.
Pójdziemy do kolejnych pokojów, bo sama formuła, zagadki i wykonanie bardzo nam się podobało, ale na pewno dokładniej umówimy się na sposób podpowiedzi.
Czwarty pokój w zamknijsie zaliczony. To będzie chyba nasz ulubiony, niespodziewaliśmy sie zmiany z tradycyjnych zagadek, które znaliśmy z poprzednich gier na 100% elektronikę, ale było super. Wysoki poziom utrzymany! Przeklęty pirat zrobił robotę, podpowiedzi nienachalne, mogliśmy sami dozować ich ilość. Polecam!
Świetna opcja dla duetu. Wybrałam się w innym gronie niż zwykle i trochę obawiałam się, jak nam pójdzie, ale godzina zleciała szybko, czasu było wystarczająco, żeby pomyśleć, ale nie spieszyć się. O to nam chodziło. Skrzynia z zagadkami jest przepiękna, warto zobaczyć.
Bardzo fajna sprawa, cos innego na rynku. To nasz ostatni pokoj w tym escape roomie i trzyma poziom. Zagadki nieoczywsite, mozna troxhe poglowkowac, mimo ze poziom poczatkujacy. Slicznie wykonanna skrzynia.
Escape box to trochę inne przeżycie niż taki klasyczny er.Tutaj się skupiasz głównie na zagadkach, których było więcej niż na wczuciu się w samą historię bo nie przechodzisz z pomieszczenia do pomieszczenia wgłębiając się w historię.Moim zdaniem to jest trochę minus ale dla osób którym głównie zależy na zagadkach ogromnie polecam bo naprawdę były ciekawe i przyjemne.Moim zdaniem łatwe.Pomimo że głównym elementem były skrzynie i zagadki w nich to całe pomieszczenie w którym były umieszczone zostało bardzo dobrze wykonane i pasowało do samej historii.Mistrz gry czuwał nad nami całą grę.Moim zdanie warto przetestować i sama wrócę na inne sprawdzić jak wyglądają.