Transmigracja to kolejny pokój od firmy Escape Graal, która bardzo dobrze zapadła mi w pamięć po wizycie w Ubiku. Wyróżniającą się własnością Ubika były dla mnie wyjątkowo pomysłowe zagadki, zatem do Transmigracji szedłem z podobnymi oczekiwaniami...
... i ewidentnie się nie zawiodłem :)! Transmigracja to prawdziwa uczta zagadkowa. Obecny trend na escapowym rynku, że pokoje mają być bardziej "doświadczeniami" niż "wyzwaniami" (abstrahując od mojej obszernej i nawet w miarę przychylnej opinii na jego temat) powoduje, że nacisk na rozwiązywanie zagadek w nowo otwieranych pokojach się zmniejsza i rzadko kiedy jest okazja doświadczyć tego słynnego "aha!". Transmigracja wychodzi temu naprzeciw i dostarcza potężną porcję bardzo pomysłowych zagadek. Do tego są one dobrze zróżnicowane - są zagadki na spostrzegawczość, na kojarzenie faktów, na to słynne pozapudełkowe myślenie, ale także manualne na zręczność oraz momentami pokój wymaga też lekkiej zdolności fizycznej. Rozwiązywanie ich nie nudzi się ani trochę i dostarcza dużo satysfakcji przez cały czas trwania rozgrywki. Po przemyślunkach, wymieniłbym Transmigrację, razem z Bestiami Peruna, jako pokoje z najlepszymi zagadkami, które rozwiązywałem w Polsce.
Ale nie samymi zagadkami człowiek żyje, zmieńmy temat. Na dużą pochwałę zasługuje też tematyka i fabuła pokoju (a w tę tematykę bardzo dobrze wpasowują się ... ekhm ... zagadki :)). Podłoże fabuły jest historyczne, aczkolwiek ma intrygujące zabarwienie fantastyczne, dzięki któremu pokój ewidentnie zyskuje na oryginalności i atrakcyjności. Sama fabuła nie jest jedynie niewiele znaczącą dorobioną otoczką - wyraźnie widać jej konsekwentną realizację w projekcie całej gry, przestrzeni oraz w diegetycznych zagadkach. Dodam, że jeszcze po zagraniu pokoju moja znajoma zwróciła moją uwagę na pewien subtelny aspekt całościowego projektu zagadek, który w trakcie gry mi umknął, ale który po zdaniu sobie z niego sprawy jest cudnym smaczkiem, jeszcze dosadniej ukazującym jak dobrze zostało przemyślane ich umiejscowienie w tematyce i jak ciekawie została ona wykorzystana.
Pierwsze wrażenie po wejściu do gry może być, że jest to wizualnie raczej skromny pokój z klasycznym układem przestrzeni. I o ile może rzeczywiście nawet w dalszych częściach rozgrywki nie zobaczymy dekoracji wysadzanych diamentami, to pokój ewidentnie skrywa w sobie niezłą dawkę zaskakujących niespodzianek. Przypominam sobie co najmniej trzy momenty, w których obstawiam, że wydałem z siebie dźwięki w stylu "wow!"/"hoho!" lub tym podobne :)
Już Ubik był świetnym pokojem wyróżniającym się pod kątem 1) zagadek, 2) oryginalnej fabuły, 3) niespodzianek w pokoju. Bardzo fajnie przejawia się to, że Transmigracja została stworzona przez tego samego twórcę, gdyż pomimo wysokich poprzeczek stawianych przez Ubika, Transmigracja stawia na podobne wartości i udało się go pobić na wszystkich trzech wspomnianych frontach. W efekcie otrzymując pokój, który może pomimo tego, że nie kroczy za terpekowymi trendami, to który moim zdaniem jest jedną z najciekawszych i najlepszych pozycji w Polsce.
Z ciekawostek przyrodniczych, organizując tripa na Śląsk, ku mojemu nieszczęściu i zdziwieniu, okazało się że cała pozostała trójka moich znajomych, z którymi tam jechałem, już wcześniej grała Transmigrację, na zagraniu w którą mi bardzo zależało. Nie mogłem odpuścić okazji bycia na Śląsku, więc w akcie desperackiej rozpaczy postanowiłem ją zagrać samemu :)... No może nie do końca, bo znajomi szczęśliwie zdecydowali się mi potowarzyszyć w środku, aczkolwiek zdecydowanie nie podpowiadali (inaczej byłbym bardzo niezadowolony :)). Także wielokrotnie przydała się ich pomoc w kontekście dodatkowej pary rąk - pokój wielokrotnie stawia na współpracę graczy. Nie byłem pewien czy podjęcie się próby przejścia samemu pokoju słynącego z pomysłowych zagadek to oznaka bardziej głupoty czy odwagi, ale koniec końców wyszło w sam raz, bo udało mi się ukończyć pokój co do minuty w przewidzianym czasie z jedną małą podpowiedzią po drodze. A co się nabiegałem to moje, kardio wyrobione. Dobrze, że nie zamuliłem bardziej, bo potem po niestety krótkiej rozmowie po grze musieliśmy pędzić na FlixBusa, na którego zdążyliśmy mniej niż 10 minut przed odjazdem :p. Nie ukrywam, że bardzo miłym widokiem było też zobaczyć w lobby plakat mojego autorstwa (z pomocą Ewy G.) z pokojami z TOP100 Lockme 2021 :)
A w swojej skali oceniania, którą postanowiłem zaadaptować (dokładniejszy opis na moim profilu, w skrócie 1-kiepski, 3-solidny, 5-wyjątkowy):
Wystrój, klimat i production value: 4
Zagadki i flow: 5
Coś oryginalnego: 4
Czy się dobrze bawiłem?: 5
Odwiedziliśmy Transmigrację we dwójkę i muszę przyznać, że to miejsce ma naprawdę unikalny charakter, głównie dzięki niesamowitej historii samego budynku.
To, co zrobiło na nas największe wrażenie jeszcze przed wejściem, to opowieść właściciela. Widać człowieka z ogromną pasją – fakt, że scenariusz oparto na autentycznych losach dawnej niemieckiej drukarni i eksperymentach ze światami równoległymi, od razu buduje świetne oczekiwania i wciąga w klimat. Same zagadki również stoją na bardzo wysokim poziomie – przemyślane, wieloetapowe, angażujące, z przyjemną dawką wyzwań manualnych. Technicznie wszystko gra.
Jednak jako osoby, które dużą wagę przykładają do immersji, odnieśliśmy wrażenie, że ten genialny potencjał fabularny nie został w pełni wykorzystany. Część zagadek i elementów wystroju wydawała nam się dość luźno związana z tą fascynującą historią, przez co trudniej było nam w pełni zatonąć w klimacie. Szkoda, bo przy tak gęstej atmosferze na starcie aż prosiłoby się o pełną spójność do samego końca. Podobnie system podpowiedzi – dość standardowy, a przy tak ciekawym świecie gry chciałoby się czegoś bardziej osadzonego w fabule, co nie wybijałoby z roli.
Wyszliśmy dosłownie chwilę po czasie z jedną małą wskazówką. Mimo kilku uwag to wciąż bardzo solidny i ambitny pokój, który warto odwiedzić – szczególnie dla świetnych zagadek i samej aury tego wyjątkowego miejsca.
Zaczęło się niepozornie, a potem czułam taką ekscytację jak na placu zabaw w dzieciństwie! Na prawdę świetny pomysł, fabuła spójna, wystrój pokoju bardzo dobry i mistrz gry był bardzo sympatyczny i nie sztuczno-aktorski, tylko po prostu opowiadał jakby to było doświadczenie życia. Polecam!